Najbardziej lubię poetykę codziennych doświadczeń - mówi Martina Trchová

poniedziałek, 22 październik 2018

Martina Trchová to kompozytorka, autorka tekstów, malarka, pisarka, podróżniczka i nauczycielka czeskiego dla cudzoziemców. Ma na koncie szereg nagród muzycznych, w tym prestiżowego Anděla (2016) za album „Holobyt”, który ukazał się w 2016 roku. Gościnnie śpiewa w wielu kapelach, na co dzień występuje w zespole Martina Trchová & Trio. Mieszka w Brnie, i właśnie tam w jej pracowni malarskiej, spotkała się z nią Teresa Drozda.

Śpiewać zaczęłam dzięki siostrze, która pokazała mi, że pisanie i śpiewanie piosenek to nic niemożliwego. Jak tylko nauczyłam się na gitarze trzech akordów – zaczęłam pisać.

Kiedy to było?

Z gitarą zaprzyjaźniłam się mając 14 lat, mając 16 nagrałam pierwsze demo, a mając 17 pojechałam na festiwal Folkový kvítek, na którym można się pokazać tylko do 18 roku życia. Tam pierwszy raz wystąpiłam ze swoimi piosenkami na żywo, przed publicznością, przed pięciotysięczną publicznością, co było dla mnie prawdziwym szokiem. Wygrałam ten festiwal (to był 2001 rok) i zaczęłam koncertować, bo to była przepustka na kolejne i kolejne festiwale.

A o czym były Twoje pierwsze piosenki?

Głównie o miłości i o tych wszystkich, szarpiących duszę nastolatki, sprawach. Dziś też piszę o miłości, temu nie zaprzeczę, ale też o potrzebie wolności, o szukaniu własnej życiowej drogi – ale nie mogę powiedzieć, że o czymś bardzo konkretnym. Na przykład ostatnia płyta „Holobyt” opisuje emocje ostatnich pięciu lat, kiedy szukałam swojej przestrzeni, nie tylko do mieszkania, ale po prostu przestrzeni w świecie i w sobie jednocześnie.

Do „Holobytu” pewnie jeszcze wrócimy, a malowanie? Skąd się wzięło?

Malowanie i śpiewanie przeplatają się i uzupełniają. Teraz mam maleńką córeczkę, więc więcej siedzę w domu, zachowuję się dość introwertycznie i więcej maluję. Ale przez poprzednie dwa lata sporo i z wielką radością koncertowałam, pisałam piosenki, byłam wśród ludzi, żeby im to prezentować, dzielić się. Także to się zmienia w czasie i nie umiem dziś powiedzieć, kiedy wrócę do pisania.  Do tak intensywnego pisania. Teraz mam w życiu „cicho”. I jest mi z tym dobrze, spędzam czas z córeczką i rodziną, jestem szczęśliwa – a jak wiadomo piosenki pisze się lepiej, kiedy szczęścia jest mniej.

Umiałabyś napisać taką „szczęśliwą piosenkę”?

Myślę, że tak. I w ogóle czuję, że teraz moje pisanie, moja muzyka się zmieni – kiedy już do tego pisania dojrzeję. Przez ostatnich sześć lat miałam do rozwiązania masę problemów i wiele emocji, jakie mi przy tym towarzyszyły oddałam piosenkom. Teraz jestem spokojna jak tafla jeziora, więc i piosenki będą inne.

Zastanawiam się, czy widzisz muzykę jako kolor, czy najpierw malujesz w głowie piosenki, a potem je piszesz?

Malowanie to bardzo intymna czynność. Muzyka ma kolor, ale ja widzę raczej całe obrazy, sytuacje, nie tylko kolory. I najbardziej lubię poetykę codziennych, zwyczajnych doświadczeń, takich jak choćby wieszanie prania na balkonie. W tym jest kolor, światło, emocje, choć to tylko pranie. Napisałam o tym piosenkę „Balkónové blues”, która nie jest przecież o tym, że dziewczyna wiesza pranie, tylko o tym, że na tę krótką chwilę to jest jej własna, bardzo specjalna przestrzeń.

Od tej piosenki zaczęła moja przygoda z Twoją twórczością. Jest piękna i bardzo malarska. Kiedy zaczęłaś malować?

Też jako nastolatka. Zainteresowało mnie to jak miałam chyba z 15 lat. Po gimnazjum nie bardzo wiedziałam, co ze sobą zrobić i w końcu pomyślałam, że będę się uczyć tego, co mnie bawi. Poszłam na wydział pedagogiczny, ze specjalnością wychowanie plastyczne i literatura (český jazyk a výtvarnou výchovu na pedagogické fakultě UK). Tam zaczęłam więcej malować, ale po skończeniu studiów odłożyłam pędzel na jakieś pięć lat. Głowę miałam pełną tych zasad, co jest dobre, co złe, to mnie strasznie blokowało. Teraz do malowania wróciłam i myślę, że jestem w swoim własnym szczycie formy.

A jak z dzisiejszej perspektywy oceniasz swoje stare płyty?

Z pierwszej jestem zadowolona proporcjonalnie do czasu, w którym powstała, ale słuchać jej dziś nie umiem. Miałam dwadzieścia pięć lat, może mniej i biorąc pod uwagę mój ówczesny wiek – to udana płyta („Čerstvě natřeno” – 2005). Natomiast druga („Takhle ve mně vyjou vlci” – 2010) mogłaby być lepsza. Bardzo lubię nagrane na niej piosenki, myślę, że są dobre, ale kiedy weszliśmy do studia, kapela dopiero powstawała, nie byliśmy dostatecznie zgrani. „Holobyt” jest już muzycznie zupełnie gdzie indziej. Znamy się dobrze, wiemy jak chcemy brzmieć i zastanawiamy się, czy do niektórych piosenek z „wilków” nie wrócić, nie ożywić ich, nie nagrać jeszcze raz.

Jak pracujesz na piosenkami, jak powstają?

Słowa i muzyka powstają prawie jednocześnie. Przychodzą do mnie razem. Na ogół to jakiś strzęp tekstu, wers, czy dwa, obraz, nad którym muszę pomyśleć. Może dlatego te moje piosenki są tak krótkie? Pomysł pojawia się nagle, potem tylko trochę go rozwijam, dopracowuję detale, a nad muzyką pracujemy razem z zespołem. Moje muzyczne możliwości są bardzo ograniczone. Pracując nad pierwszą płytą z chłopakami, wiedziałam czego chcę, ale nie umiałam im tego przekazać. Dziś wiemy o sobie więcej, ja się dzięki nim rozwinęłam, więc piosenki są lepsze. Koledzy je bardzo wzbogacają.

I kiedy maluję i kiedy piszę piosenki – wychodzę w świat. Dlatego na Holobycie jest tak dużo Pragi, są Holešovice, gdzie mieszkałam i gdzie się odciskały te moje problemy i przemyślenia. Wszystko, co próbowałam naprawić zostało w tych miejscach, ulicach, po których chodziłam. „Holešovické paničky” to piosenka o tamtejszych bezdomnych, których miałam przed oczami z ich wózkami, w których nie ma dzieci, tylko jakieś pudła; „Domů do Manin” to ciemna piosenka o chwili, w której wracasz do domu, zamykasz za sobą drzwi i wreszcie czujesz się bezpiecznie, chociaż nawet leżąc w wannie słyszysz huk ulicy – jest bardzo intymna. Z kolei „Strach” jest piosenką, którą przywiozłam z Himalajów, gdzie miałam przed sobą całą tę ogromną przestrzeń, te góry i patrząc na nie powiedziałam sobie – koniec ze strachem. Człowiek ciągle się czegoś boi, to go strasznie ogranicza, a to przecież zupełnie bez sensu. To jedna z ostatnich, napisanych na „Holobyt” piosenek – zamknęłam nią pewien okres swojego życia.

Sporo podróżujesz.

Teraz już mniej. Podróżowałam, trwając w przekonaniu, że gdzieś indziej znajdę to, czego szukam. Pierwsza taką podróż odbyłam do Polski! Przejechałam na rowerze 700 km. Całe polskie wybrzeże. To było w 2011 roku. Ze względu na „Blaszany bębenek” Güntera Grassa chciałam zobaczyć Gdańsk, ale podobało mi się wszystko. Całe wybrzeże, pogoda, morze, ruchome wydmy… to było bardzo inspirujące.

Przywiozłaś jakąś piosenkę?

Z Polski nie. Rzadko z podróży przywożę piosenki. Te wrażenia dostają się do nich inną drogą. Podróżowałam sama, byłam totalnie wolna, przejeżdżałam około 100 km dziennie, nie wiedziałam gdzie będę spać następnego dnia – to było piękne i wzruszające. Potem pieszo poszłam do Santiago de Compostela. Jakieś 1000 km. Byłam sama ze sobą i swoim ciałem – niezwykłe silne uczucie. Potem były Himalaje i Kazachstan, gdzie miałam wystawę, bo po drodze spotkałam artystów stamtąd, którzy mnie do siebie zaprosili. Do Polski bardzo chcę wrócić. Latem 2019 roku jadę na festiwal Kropka do Głuchołazów – może uda się to połączyć z krótkimi wakacjami. Wezmę córkę, męża, rowery do auta, żeby pojeździć. Bardzo chciałabym odwiedzić Mazury. Nigdy nie byłam w Krakowie ani w Warszawie… jest jeszcze co zwiedzać.

Myślisz już o nowej płycie?

To jest zawsze bardzo trudne pytanie, bo nie bardzo umiem cokolwiek planować. Przez jakiś czas powtarzałam, że wydaję płyty co pięć lat, ale „Holobyt” wyszedł sześć lat po „wilkach”, a w tej chwili na nową płytę mam ledwie jedną piosenkę. Jak się znam, interwał tych 5-6 lat raczej będzie raczej zachowany. Na razie maluję.

Rozmowę przeprowadziła, przełożyła i spisała: Teresa Drozda

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał honorarium za spisanie i zredagowanie rozmowy. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik, w którym znaleźć można również wydawnictwo "Holobyt" - sklep.strefapiosenki.pl
Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

 

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
11
12
13
14
15
16

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL