Strefa Piosenki

Panta rhei. O koncercie zespołu U Studni w Teatrze Miniatura PDF Drukuj Email
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Beata Bonik:

Zespół U StudniNiepodobna wejść dwa razy do tej samej wody – stare prawdy, jak się okazuje, są bardzo żywotne i przypominają o sobie czasem zupełnie niespodziewanie. Ot, zdarzy się wieczór z miłym klimatem i niezłą muzyką, urocze wieczorne spotkanie U studni.
I nagle chwyta świadomość, że przecież tak to jest: wszystko płynie. Źródło niby to samo, ale woda jednak inna.
U Studni to zespół, któremu zdarzył się najprzedziwniejszy chyba debiut. Bo choć to "podmiot artystyczny", który objawił się zaledwie w połowie minionego roku, to członkowie zespołu debiutantami bynajmniej nie są. Co więcej, to muzycy, którzy w Krainie Łagodności zamieszkują od dawna i są tu raczej gospodarzami niż gośćmi.
Myślę, że sprawa dawno straciła aurę tajemniczości. Skład zespołu U studni tworzy część dawnego SDM, które ostatni koncert w starym składzie dało 15 kwietnia 2012r. Rozpad zespołu wzbudził wiele emocji i chyba nic w tym dziwnego.
 
Ale warto czasem pamiętać o starych prawdach, a jest taka, która mówi, że aby otworzyć kolejne drzwi, trzeba zamknąć poprzednie. Czym byłoby życie, gdybyśmy zadowalali się tym, co znamy? Ja, przyznam, bardzo liczę na te kolejne drzwi i jestem bardzo ciekawa, co za nimi.
Dlatego ucieszyła mnie obecność zespołu w Gdańsku, najpierw w Radiu Gdańsk, gdzie byli gośćmi Muzycznych Wędrówek Łosia i Basiora, a potem w Teatrze Miniatura.
 
Rewolucji muzycznej nie spodziewałam się na pewno. Byłaby wielkim zaskoczeniem. To, że w brzmieniu U Studni jest tak dużo z dawnego SDM, jest dość oczywiste, skoro muzycy tworzyli i grali ze sobą przez ładnych kilka(naście) lat. Mam co prawda nadzieję, że stopniowo będzie się to zmieniało i zespół nie będzie tylko "przedłużeniem SDM-u", teraz jednak ma to swój urok, w sercach wielu słuchaczy z pewnością zadrgały struny szczególnie tęskne i ckliwe. Zawiódłby się jednak każdy, kto liczyłby na to, że wraz z muzykami zagoszczą na scenie same stare hity SDM.
Co mogę powiedzieć o programie zespołu, który istnieje zaledwie pół roku? Jest zaskakująco obszerny - koncert trwał ponad półtorej godziny. Repertuar stanowią w większości nowe piosenki z tekstami Adama Ziemianina, który towarzyszy artystom w trasie koncertowej, ale pojawiły się też autorskie utwory Darka Czarnego i Ryśka Żarowskiego. Słowo śpiewane przeplatało się ze słowem mówionym, a nawet recytowanym, i to recytowanym przez samego Poetę, który w ten sposób przypomniał także tekst, do którego nawiązuje nazwa zespołu - Spotkamy się u studni i będziemy znów tacy młodzi...
Adam ZiemianinDbałość o słowo, o jego piękno i jasność przekazu, to bardzo duża zaleta i dobry synoptyk dla zespołu.
O czym śpiewa U Studni? Przeważają teksty raczej refleksyjne, ale z afirmacją życia w najdrobniejszych jego przejawach,  takich jak choćby nocna lampka. Zdecydowanie dominuje jednak motyw wędrówki i pejzaż górski. Nic nowego? Może to nie jest wada, skoro blisko do tych spraw i artystom, i słuchaczom?
 
Muzycznie, jako się rzekło, bez fajerwerków, ale bardzo melodyjnie i sympatycznie, w pewnym sensie prosto i swojsko, bo to wszak dobrze znane, świetnie wyważone brzmienie gitar Darka Czarnego i Ryśka Żarowskiego, basu Andrzeja Stagraczyńskiego oraz jedynych, niepowtarzalnych skrzypiec Wojtka Czemplika.
Całość moim zdaniem dodatkowo zyskała dzięki obecności towarzyszących zespołowi Oli Kiełb i Justyny Wojtkowiak.  Rzecz nie tylko w uroku żeńskich głosów czy czarownych tonach fletu. To także, w jakimś sensie, powrót do źródła, bo przecież niektóre piosenki Oli Kiełb wciąż są kojarzone z SDM, jak choćby nieśmiertelny "Koncert", który  wzbudził szczególnie gorącą reakcję widowni.

Muzyczna "podróż sentymentalna" wpisana została w program koncertu nie tylko, jak myślę, celem integracji z widownią, choć potrzeba wspólnego śpiewania ma swoje prawa. Kiedy więc zabrzmiały akordy "Makatki z aniołem" i "Bieszczadzkich aniołów", stało się to, o czym marzą zawsze obie strony, a co zwykło się nazywać magią.
Nie brakowało jej nigdy na koncertach SDM i nie zabrakło także teraz.
Ale to już inna woda, choć źródło to samo.
Ostatnią z piosenek, równie entuzjastycznie śpiewaną przez wszystkich jak poprzednie, była piosenka z nowego już repertuaru zespołu U Studni.

Nie da się dwa razy wejść do tej samej wody. Ten strumień płynie już swoim torem i płynie, jak się okazuje, dość wartko. Ciekawe, dokąd nas zaniesie? Trasa koncertowa opisana na stronach zespołu wygląda całkiem imponująco, warto więc sprawdzić i posłuchać. W sumie to niezła wizja, móc zasiąść U Studni z myślą, że to świeża, nie zatęchła woda, prawda? Niech więc tak będzie – panta rhei!
 
Beata Bonik - specjalnie dla Strefy Piosenki.
 
Koncert odbył się 3 grudnia 2012r. w Teatrze Miniatura w Gdańsku.
Komentarze
Dodaj nowy
w Bydgoszczy
Irek (212.122.223.xxx) 2013-01-14 20:05:27

Moje odczucia co do koncertu są bardzo zbliżone. Fajnie że jednak dalej grają.
Ma to swój urok. Wiadomo że piosenki te same nie są takie same ale są w jakiś
sposób piękne i ciekawe. Warto posłuchać U Studni.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.21 Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."


Powiązane tematy

Powiązane strony

 

n Strefa Piosenki © Teresa Drozda 1999-2014 | for design © WojD 2006 | Powered by Joomla