Panta rhei. O koncercie zespołu U Studni w Teatrze Miniatura

sobota, 12 styczeń 2013
Specjalnie dla Strefy Piosenki pisze Beata Bonik:

Niepodobna wejść dwa razy do tej samej wody – stare prawdy, jak się okazuje, są bardzo żywotne i przypominają o sobie czasem zupełnie niespodziewanie. Ot, zdarzy się wieczór z miłym klimatem i niezłą muzyką, urocze wieczorne spotkanie U studni.
I nagle chwyta świadomość, że przecież tak to jest: wszystko płynie. Źródło niby to samo, ale woda jednak inna.
U Studni to zespół, któremu zdarzył się najprzedziwniejszy chyba debiut. Bo choć to "podmiot artystyczny", który objawił się zaledwie w połowie minionego roku, to członkowie zespołu debiutantami bynajmniej nie są. Co więcej, to muzycy, którzy w Krainie Łagodności zamieszkują od dawna i są tu raczej gospodarzami niż gośćmi.
Myślę, że sprawa dawno straciła aurę tajemniczości. Skład zespołu U studni tworzy część dawnego SDM, które ostatni koncert w starym składzie dało 15 kwietnia 2012r. Rozpad zespołu wzbudził wiele emocji i chyba nic w tym dziwnego.
 
Ale warto czasem pamiętać o starych prawdach, a jest taka, która mówi, że aby otworzyć kolejne drzwi, trzeba zamknąć poprzednie. Czym byłoby życie, gdybyśmy zadowalali się tym, co znamy? Ja, przyznam, bardzo liczę na te kolejne drzwi i jestem bardzo ciekawa, co za nimi.
Dlatego ucieszyła mnie obecność zespołu w Gdańsku, najpierw w Radiu Gdańsk, gdzie byli gośćmi Muzycznych Wędrówek Łosia i Basiora, a potem w Teatrze Miniatura.
 
Rewolucji muzycznej nie spodziewałam się na pewno. Byłaby wielkim zaskoczeniem. To, że w brzmieniu U Studni jest tak dużo z dawnego SDM, jest dość oczywiste, skoro muzycy tworzyli i grali ze sobą przez ładnych kilka(naście) lat. Mam co prawda nadzieję, że stopniowo będzie się to zmieniało i zespół nie będzie tylko "przedłużeniem SDM-u", teraz jednak ma to swój urok, w sercach wielu słuchaczy z pewnością zadrgały struny szczególnie tęskne i ckliwe. Zawiódłby się jednak każdy, kto liczyłby na to, że wraz z muzykami zagoszczą na scenie same stare hity SDM.
Co mogę powiedzieć o programie zespołu, który istnieje zaledwie pół roku? Jest zaskakująco obszerny - koncert trwał ponad półtorej godziny. Repertuar stanowią w większości nowe piosenki z tekstami Adama Ziemianina, który towarzyszy artystom w trasie koncertowej, ale pojawiły się też autorskie utwory Darka Czarnego i Ryśka Żarowskiego. Słowo śpiewane przeplatało się ze słowem mówionym, a nawet recytowanym, i to recytowanym przez samego Poetę, który w ten sposób przypomniał także tekst, do którego nawiązuje nazwa zespołu - Spotkamy się u studni i będziemy znów tacy młodzi...
Dbałość o słowo, o jego piękno i jasność przekazu, to bardzo duża zaleta i dobry synoptyk dla zespołu.
O czym śpiewa U Studni? Przeważają teksty raczej refleksyjne, ale z afirmacją życia w najdrobniejszych jego przejawach,  takich jak choćby nocna lampka. Zdecydowanie dominuje jednak motyw wędrówki i pejzaż górski. Nic nowego? Może to nie jest wada, skoro blisko do tych spraw i artystom, i słuchaczom?
 
Muzycznie, jako się rzekło, bez fajerwerków, ale bardzo melodyjnie i sympatycznie, w pewnym sensie prosto i swojsko, bo to wszak dobrze znane, świetnie wyważone brzmienie gitar Darka Czarnego i Ryśka Żarowskiego, basu Andrzeja Stagraczyńskiego oraz jedynych, niepowtarzalnych skrzypiec Wojtka Czemplika.
Całość moim zdaniem dodatkowo zyskała dzięki obecności towarzyszących zespołowi Oli Kiełb i Justyny Wojtkowiak.  Rzecz nie tylko w uroku żeńskich głosów czy czarownych tonach fletu. To także, w jakimś sensie, powrót do źródła, bo przecież niektóre piosenki Oli Kiełb wciąż są kojarzone z SDM, jak choćby nieśmiertelny "Koncert", który  wzbudził szczególnie gorącą reakcję widowni.

Muzyczna "podróż sentymentalna" wpisana została w program koncertu nie tylko, jak myślę, celem integracji z widownią, choć potrzeba wspólnego śpiewania ma swoje prawa. Kiedy więc zabrzmiały akordy "Makatki z aniołem" i "Bieszczadzkich aniołów", stało się to, o czym marzą zawsze obie strony, a co zwykło się nazywać magią.
Nie brakowało jej nigdy na koncertach SDM i nie zabrakło także teraz.
Ale to już inna woda, choć źródło to samo.
Ostatnią z piosenek, równie entuzjastycznie śpiewaną przez wszystkich jak poprzednie, była piosenka z nowego już repertuaru zespołu U Studni.

Nie da się dwa razy wejść do tej samej wody. Ten strumień płynie już swoim torem i płynie, jak się okazuje, dość wartko. Ciekawe, dokąd nas zaniesie? Trasa koncertowa opisana na stronach zespołu wygląda całkiem imponująco, warto więc sprawdzić i posłuchać. W sumie to niezła wizja, móc zasiąść U Studni z myślą, że to świeża, nie zatęchła woda, prawda? Niech więc tak będzie – panta rhei!
 
Beata Bonik - specjalnie dla Strefy Piosenki.
 
Koncert odbył się 3 grudnia 2012r. w Teatrze Miniatura w Gdańsku.
 
 
Luty 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
6
12
13
20
22
28

Nadchodzące wydarzenia


24
Lut
2017
19:00
24 luty 2017 19:00
Sala kameralna pod Amfiteatrem - Olsztyn, ul. Zamkowa 10
Krystyna Świątecka w recitalu pt. "Nie przechodź obok mnie", który jest owocem [...]
25
Lut
2017
18:00
25 luty 2017 18:00
Centrum Kultury i Promocji - Kraśnik, al. Niepodległości 44
Robert Kasprzycki w koncercie Kasprzycki solo act. Koncert w cyklu Bardograjka.[...]
25
Lut
2017
19:00
25 luty 2017 19:00
Klub Buda - Kraków, ul. Czapskich 2
Album rodzinny to fenomenalny spektakl wykonywany przez artystów z Lubelskiej Federacji Bardów, mający swoją niezwykłą [...]
26
Lut
2017
17:00
Koncert
26 luty 2017 17:00
Teatr im. Adama Mickiewicza - Częstochowa, ul. Kilińskiego 15
Marta Honzatko w koncercie pt. "Nie tylko kobieta". Wśród twórców, których [...]
26
Lut
2017
18:30
26 luty 2017 18:30
Służewski Dom Kultury - Warszawa, ul. Bacha 15
Album rodzinny to fenomenalny spektakl wykonywany przez artystów z Lubelskiej Federacji Bardów, mający swoją niezwykłą treść i historię. Najpierw [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL