Niebajka jest zbiorem opowiadań - mówi Łukasz Majewski

piątek, 26 styczeń 2018

Łukasz Majewski opowiada Teresie Droździe o swojej trzeciej autorskiej płycie zatytułowanej Niebajka. Przypominamy, że to płyta z samego szczytu naszego rankingu fonograficznego roku 2017.

- Czym jest Niebajka?

- Podobnie jak moje poprzednie płyty, Niebajka jest zbiorem opowiadań. Są to opowiadania o tym, co się dzieje u mnie – czterdziestolatka z doświadczeniem. Poprzednie płyty pisane były z perspektywy studenckiej, wczesnego małżeństwa i pierwszej pracy zawodowej. Na Niebajce znalazły się piosenki skonstruowane w oparciu o doświadczenia mężczyzny, który ma już czterdzieści lat.

- To nie jest wesoła płyta. Jak się czujesz jako czterdziestolatek?

- Wypieram to pytanie. W jednej z piosenek wykorzystałem myśl, że to może być połowa życia, a może nawet mniej. Ta świadomość była druzgocąca. Przecież tych czterdzieści lat tak szybko minęło, a teraz ma być mniej? Staram się o tym nie myśleć, wyplenić te myśli. Myśląc o tym można zwariować, a trzeba się cieszyć i dalej żyć, dla siebie i dla innych.

- W piosenkach, zwłaszcza w tych, które śpiewasz Ty, jest rodzaj żalu, tęsknoty, przypuszczenia, że być może gdybym podjął inne decyzje w życiu…

- Naprawdę słychać to w piosenkach? Tak, mam takie myśli przez cały czas. Zawodowo zajmuję się czymś zupełnie innym. Muzyka zawsze była i jest dla mnie pewną odskocznią i radością życia. Praca, dom, a potem pisanie piosenek, wyjazdy na koncerty – skrajnie różne emocje i doświadczenia. Dualizm życia. Trudno to rozgraniczyć i ta tęsknota jest w piosenkach. To casus osób, które parają się muzyką jako hobby i które zazdroszczą muzykom zawodowym czasu na tworzenie. Wiem z pierwszej ręki, że muzycy zazdroszczą nam, pracującym zawodowo, że mamy za co żyć i utrzymać rodzinę. Do momentu, w którym wskoczy się na poziom profesjonalny, nie ma złotego środka. A samo wskoczenie na poziom profesjonalny, to też trudna decyzja. Wtedy granie przestaje być hobby, a zaczyna być pracą i gdzieś można zgubić część radości i frajdy, którą daje. Człowiek myśli już nie w kategoriach, pojadę pokazać ludziom, co się u mnie dzieje, tylko musi kalkulować za co przeżyć. Zaczyna wybierać zaproszenia, których normalnie, gdyby miał finansową wolność, by nie wybrał. To trudny temat. Na szczęście moja tęsknota objawia się tylko w piosenkach, a nie w życiu.

- Rozmawialiśmy kiedyś o tym podziale, dualizmie i o tym, że nie chcesz tego zmieniać. Pomimo że wydajesz płyty dość często, jednocześnie tego układu sił w sobie zmieniać nie chcesz.

- Nie chcę. Nie zrobiłbym tego swoim dzieciom i swojej rodzinie. Teraz jestem wolny. Mogę pojechać tam dokąd chcę, mogę zagrać tam gdzie chcę, nie muszę brać tzw. chałtur, czy robić rzeczy wbrew sobie. Mam zaplecze, które pozwala mi na taką wolność.

- Myślę, że Niebajka jest Twoją najlepszą płytą.

- Zawsze najnowsza jest najlepsza. Ale tak, płyty pierwsza i druga tworzone były przez lata. Na początku swojej artystycznej drogi uczyłem się pisania i wyrażania emocji. Siedziało to we mnie gdzieś w środku, ale potrzebowałem zrozumieć i nauczyć się jakie są formy artystycznego przekazu. Zatem dwie pierwsze płyty to przekrój dziesięciu lat mojej twórczości. Od szczenięcych, po takie, w których już miałem pewną artystyczną świadomość. Na Niebajce są tylko nowe piosenki, pisane tu i teraz. Twoja opinia daje mi wiarę, że mój warsztat idzie w dobrym kierunku.

- Jest też bardzo wysmakowana, ascetyczna, jeśli chodzi o formę czysto muzyczną. Wydaje się, że nie ma tam nic dodatkowego, żadnych dodatkowych instrumentów. Przy drugim słuchaniu dostrzegłam , że nie tylko gitara i wokal, ale wszystko jest delikatne i wyważone. Wiedziałeś od samego początku, że takie ma być brzmienie tej płyty?

- Dążyłem do tego. Na pierwszej płycie popełniłem eksperyment z pianinem, na drugiej wróciłem do grania gitarowego. Wiedziałem, że trzecią płytę zrobię w klimacie gitarowym. Nagrywał ją ze mną Mariusz Wilke – na gitarze basowej i gitarze akustycznej. Po wielu próbach zrozumiał, o co mi chodzi, a dodatkowo podszedł do tej płyty z sercem. To słychać. Nawet superinstrumentalista, jeśli nie włoży serca w to co robi, to coś będzie zgrzytało w materiale. Jego zaangażowanie w Niebajkę było przecudowne i za to bardzo mu dziękuję. Okładkę narysował mój kolejny przyjaciel Mateusz Skutnik, rysownik komiksów. Wykorzystał na niej swoją flagową postać czyli Blackiego, który jest idealnym przykładem opowieści z Niebajki. Wydaje mi się, że wszyscy włożyliśmy w tę płytę serce. To słychać i widać.

- Słychać czystość. Nie ma tam niepotrzebnych dźwięków. Miękko wchodzi się w każdą kolejną piosenkę. Aranż nie odciąga od tego, o czym opowiadasz i o czym śpiewasz. Powiedzmy też o pierwiastku kobiecym.

- Od pewnego czasu marzyłem, by na płytę zaprosić gościa. Gość był niesprecyzowanym gościem, natomiast chciałem kogoś trochę uhonorować, przywiązać do siebie. Kogoś z moich przyjaciół i przyjaciółek, kogo znam i lubię. Jakiś czas temu napisałem trzy teksty żeńskie, które tworzą tryptyk, skończoną opowieść o kobiecie. Napisałem je dla Iwonki Loranc, ale z różnych przyczyn, niezależnych od nas, nie mogły ukazać się na jej solowej płycie. Niebajka wydała mi się idealnym miejscem na pokazanie tego tryptyku. Poprosiłem Iwonkę, żeby zaśpiewała te piosenki na mojej płycie. Zgodziła się, ja spełniłem marzenie, płyta zyskała pierwiastek kobiecy, a na dodatek zrobiła ją grupa dobrych przyjaciół, stąd szczery przekaz.

- Rozumiem zatem, że te trzy piosenki, które solo zaśpiewała Iwona Loranc na Twojej płycie, mogłyby znaleźć się na zupełnie osobnym wydawnictwie, a Ty właściwie oddałeś jej jedną trzecią czasu na swojej płycie.

- Tak to wygląda, ale pamiętaj, że ona cały czas mówi, śpiewa moimi słowami. I idealnie wpisuje się w klimat Niebajki.

- Nie utożsamiajmy jednak podmiotu lirycznego Niebajki z Tobą.

- Oczywiście, że nie. Żeby pewnych rzeczy nie przeżywać w rzeczywistości, warto je przerobić w głowie. Często są to tematy, których się boję, które nachodzą mnie ciemną nocą w domu lub na wyjazdach. Staram się je przepracować, by zrozumieć konsekwencje pewnych czynów i emocjonalnie zbadać tereny, których nie chciałbym przeżywać w rzeczywistości. Staram poddać się pewnym myślom i scenariuszom. Tak właśnie powstał tryptyk żeński, który jest o rozstaniu. To rozstanie mnie nie dotknęło, ale dotyka ono ludzi dookoła. Płyta jest spójna koncepcyjnie, nie ma tam przypadkowych, wyrwanych z kontekstu piosenek. Jest opowieść o mężczyźnie i o kobiecie. Opowieść o kobiecie poprzedza duet, który śpiewam z Iwoną  - piosenka „Na złe i na dobre”. Opowiada o tym, że ludzie pomimo że stoją w swoim związku nad krawędzią, cały czas jeszcze wierzą w siebie i łapią się ostatnich nitek, które ich łączą. Po tryptyku jest piosenka napisana z perspektywy mężczyzny, który uświadamia sobie, co stracił. Te dwie piosenki to klamra. Płytę kończy tytułowa Niebajka, też z życia wzięta, ale niekoniecznie mojego.

- A co z piosenką, która zaczyna płytę? Tak na spokojnie?

- Tak jak na poprzednich płytach, na Niebajce również pierwsza piosenka jest piosenką kluczem. Staram się swoje płyty rozpoczynać tak, żeby słuchacz od samego początku wiedział, czego może się spodziewać dalej. Podczas tworzenia materiału na tę płytę siedziała we mnie niezgoda na otaczającą rzeczywistość, na to co dzieje się dookoła mnie, na to jak ludzie zachowują się w stosunku do siebie. Wychodziło to ze mnie w każdej piosence, którą próbowałem napisać. W każdej zbaczałem na temat mojej niezgody na to, że kogoś interesuje jakiego jestem wyznania, jakiej orientacji, co robię w życiu. Napisałem ją tuż po premierze Ad Acta. To był pierwszy przyczynek do Niebajki. Wtedy już wiedziałem, że nowa płyta będzie moją niezgodą na otaczającą rzeczywistość i na to, co dzieje się w mediach. To był wentyl, który pozwolił mi pisać kolejne rzeczy, niezwiązane już z otoczeniem. To moja piosenka buntu, mimo że nosi tytuł „Tak na spokojnie”.

- Piosenka Pytasz co u mnie?

- To był drugi wentyl. Napisałem ją już w trakcie pracy nad płytą. Znów się zatkałem i każda kolejna piosenka zbaczała na tę moją niezgodę. Musiałem otworzyć w sobie drugi wentyl bezpieczeństwa, żeby tak jak ta płyta się zaczęła, tak mogła się skończyć. Te piosenki są zestawione ze sobą jedna po drugiej świadomie, by zamknąć temat mojej niezgody i uwypuklić to, co dzieje się w mojej głowie. By dać podkład i bazę do wysłuchania rzeczy, które są weselsze.

- Muszę jeszcze zapytać o utwór Na każdej kropli. Usłyszałam go pierwszy raz na festiwalu w Ślesinie i do dziś pamiętam to prawykonanie, choć znacząco różniło się ono od tego, co usłyszeć można na płycie.

- Tę piosenkę napisałem w drodze powrotnej z jakiegoś koncertu w okolicach Krakowa, wybijając na kierownicy bicie serca. Cały tekst pisałem jadąc. Nie wiem, czy to bezpieczne, ale nie mogłem tym emocjom pozwolić odpłynąć. To pierwsze wykonanie było dość ascetycznie, na gitarze, jak za pierwszym razem na kierownicy, wybijałem bicie serca. Podczas koncertów takie wykonanie się broni, ale na płycie ten ascetyzm nie pasował. Robiłem próby, ale czegoś brakowało. I tutaj wkroczył Mariusz Wilke ze swoim pomysłem. Pracowaliśmy wspólnie nad aranżacją i wydaje mi się, że teraz płyta jest spójna, a delikatność piosenki została zachowana.

- Powiedziałeś, że pisałeś ją prowadząc samochód. Zapytam Cię czysto technicznie, jak to robisz?

- Włączam dyktafon w telefonie. Mam setki takich nagrań. Nigdy żadnego nie odsłuchałem. Jak dojeżdżam na miejsce, mam piosenkę powtórzoną tyle razy, że już ją pamiętam. Dyktafon to moje zabezpieczenie.

- A co Cię inspiruje?

- To są chwile, to są emocje. Ciężko powiedzieć, że inspirują mnie jakieś wydarzenia czy historie różnych ludzi. Wykorzystuję te rzeczy podczas pisania, ale zawsze emocja jest pierwsza. Stąd na przykład pisanie w samochodzie. Jeśli ona się pojawia, to środek do jej opisania może być różny, mogę go czerpać z bliska lub daleka, z książki lub filmu. Jeśli jest we mnie emocja - nie liczą się miejsce i okoliczności. Emocję opakować muszę słowami i muzyką w chwili, kiedy się pojawia.

- Nigdy nie wiesz kiedy napiszesz piosenkę?

- Miałem kiedyś taki pomysł, by siedzieć i ćwiczyć, siedzieć i pisać. Można tak ćwiczyć warsztat, ale piosenki na zawołanie nie potrafię napisać.

- Sprawdzasz, wyrównujesz, poprawiasz?

- Pomysły bywają fajne od razu. Szkielety utworów zostają, czasami zostaje większość tekstu, ale staram się dopracowywać tekst. Późniejsze odczytanie to czasami etap długofalowy. Czasami puenta a nawet jeden dwuwers tak odstaje warsztatowo od reszty, że warto usiąść i spędzić nad nim troszkę czasu. Zmieniam teksty, czasami nawet po paru koncertowych prawykonaniach, gdy zdarza mi się zobaczyć niezrozumienie w oczach widza, lub samemu śpiewając czuć dyskomfort. Nie chcę słuchaczowi podawać wszystkiego na tacy, ale też nie chcę zostawiać zbyt dużego pola do interpretacji. To ma być jednak mój przekaz. Moja myśl. Moja emocja. Pisałem kiedyś bardzo otwarte interpretacyjnie teksty i kiedy teraz wyciągam je z szuflady, nie mam pojęcia o co mi w nich chodziło. Był tam ładny zwrot lub metafora, ale nic za nimi nie stało. Teraz staram się wyrzucać z tekstów puste sformułowania, naprawiać i poprawiać. Jak nie mam się już sam przyczepić do czego w swoim tekście – uznaję, że jest skończony. Taka samoświadomość wymagała lat pracy. Zresztą ciągle jakoś ją kształtuję.

- To oznacza, że wracasz do tego, co napisałeś kiedyś? Śpiewasz piosenki, które mają więcej niż dwa – trzy lata?

- Tak, ale naturalnie pewne się już wykruszyły. Z pierwszej płyty „Mężczyzna z zakolami” śpiewam połowę, z drugiej płyty „Ad acta” też śpiewam połowę. Budując recital, w którym chcę coś przekazać słuchaczowi, muszę wybierać. Część faktycznie odeszła w zapomnienie i nawet próbując je zagrać na koncercie na czyjąś prośbę, czuję pewien dyskomfort. Przy pewnych niedociągnięciach, które teraz w nich widzę lub znajdując się w innym miejscu życia, czuję brak szczerości. Grając recital staram się by był spójny, jednoczęściowy, emocjonalny. Jeżeli coś nie jest już moje, to czuję w nim wyrwę. Być może podoba się to widzom, ale ja czuję dyskomfort. Tak, pewne rzeczy odpadają, ale część zostaje i jak najbardziej wykorzystuję je w recitalach.

- Z Niebajki śpiewasz też te trzy żeńskie teksty?

- Tak, oczywiście. Nie wymagają anturażu kobiecego, on je jedynie wzmacnia. Teksty zostają takie same. Pisane są przez moje emocje, emocje rozstania, podnoszenia się, pustki. Jestem w stanie je odtworzyć i spotykałem się z opiniami, że nie ma w tym nic zdrożnego.

- Niebajkę, jako piosenkę tytułową, mimo niewesołych konstatacji na całej płycie, zaliczyć można mimo wszystko do utworów optymistycznych.

- Rzeczywiście, na koniec płyty następuje akcent optymistyczny, bo chyba mimo wszystko warto żyć. Pomimo potknięć i innych rzeczy, które dzieją się w nas, trzeba starać się być szczęśliwym.

- Dosyć istotne jest, że Ad acta i Niebajka to płyty, za które wziąłeś pełną odpowiedzialność, które sam wydałeś. Jak się z tym czujesz , czy kalkuluje się to emocjonalnie i w każdy inny sposób?

- Zdecydowanie wydanie płyty samemu kalkuluje się emocjonalnie. Mam wolną rękę. Nikt mi niczego nie dołożył, niczego nie zmienił. Zdecydowanie w naszym gatunku, bez aspiracji do szerokiej dystrybucji, polecam wszystkim wydanie płyty samemu. Wzięcie odpowiedzialności nie jest trudne ani skomplikowane. Rodzina jest bardzo wyrozumiała i nie przeszkadza jej nakład płyty w garażu, a ja mam świadomość, że to moja płyta.

- Myślisz już o nowej?

- Po wydaniu pierwszych dwóch płyt powtarzałem, że mam kolejny pomysł, teraz nie mam żadnego. Nigdy nie planowałem wydawać płyt co dwa lata. Jeżeli będę miał coś do powiedzenia, to na pewno to powiem, natomiast jeśli nie będę miał – nie będę niczego pisał na siłę. Wydaje mi się, że kiełkują  we mnie pewne rzeczy, bo już parę razy chwyciłem za ołówek i coś nabazgrałem. Kolejne emocje budzą się we mnie na pewno znajdą ujście. Natomiast nic konkretnego nie jestem w stanie dzisiaj powiedzieć. I nie chcę. Niech Niebajka pożyje sobie trochę wśród słuchaczy.

Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał honorarium za spisanie i zredagowanie rozmowy. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik, w którym znaleźć można również wydawnictwo "Niebajka" - sklep.strefapiosenki.pl
Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

Luty 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
4
5
6
9
12
19
20
21
22
27

Nadchodzące wydarzenia


23
Lut
2018
19:00
23 luty 2018 19:00
Miejska Sala Koncertowa - Radzymin, ul. Konstytucji 3 Maja 15
Grzegorz Tomczak w koncercie pt. Ja to mam szczęście. Zespół w składzie: fortepian - Dawid Troczewski [...]
23
Lut
2018
19:00
23 luty 2018 19:00
Loch Camelot - Kraków, ul. św. Tomasza 17
Basia Stępniak-Wilk w recitalu pt. Muzyczna bombonierka. Jasiek Kusek - fortepian Paweł Solecki - fagot, melodica, [...]
23
Lut
2018
19:30
23 luty 2018 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Elżbieta Wojnowska w recitalu pt. Zapraszam Was do stołu.
23
Lut
2018
19:30
Koncert
23 luty 2018 19:30
Skład Butelek - Warszawa, ul. 11 listopada 22
Koncert zespołu Nic Wielkiego.
23
Lut
2018
20:00
Koncert
23 luty 2018 20:00
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Dorota Ślęzak, artystka Piwnicy pod Baranami zwana "Miedzianowłosym Aniołem", zaprasza na zimowy [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2018
Projekt i wykonanie CFTB.PL