Drozda notuje: 20 lat konkursu Pamiętajmy o Osieckiej

środa, 11 październik 2017

Wzruszona i rozemocjonowana wróciłam wieczorem, 9 października 2017 roku, z koncertu galowego 20. Festiwalu Pamiętajmy o Osieckiej. I z poczuciem, że natychmiast, zanim wystygną, trzeba te emocje zapisać. Mam na dysku „rozgrzebany” tekst o strefowych, wakacyjnych wojażach festiwalowych, w głowie kilka refleksji na ich temat, ale Osiecka nie może czekać.

Tegoroczny konkurs był bardzo wyrównany, a werdykt trudny do przewidzenia. Mnie ucieszyło szczególnie dostrzeżenie młodziutkich Mariki Klarman (II nagroda) i Karoliny Gwóźdź (nagroda Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu). W audycji zagrałabym też osieckowych Lennona z McCartneyem, czyli piosenkę „Here, there and everywhere”, którą znalazła dla siebie Aleksandra Boroń. Ale wygranym może się czuć każdy z finalistów, bo każdy dostał ogromną dawkę energii i (jak mniemam) motywację do dalszej pracy. Wielką albowiem siłą tego festiwalu jest jego publiczność, która koncerty konkursowe ogląda licznie i oklaskuje gorąco. Niejednokrotnie po wielokroć. To dwudziestoletni kapitał, którego nie sposób wycenić i na pewno nie można go rozproszyć ani zmarnować. Tak oddaną, tak ciekawą nowych głosów i twarzy publiczność trzeba hołubić. Po prostu.

... utknęłam. Zaczynam zdanie i kasuję, zaczynam i znów kasuję. Chcę (i muszę) napisać o części drugiej Gali, części, w której wystąpili laureaci (głównie I nagród) „Pamiętajmy o Osieckiej” z całej jego historii. Artyści, których czasem poznawałam dopiero na tym konkursie, wszystkich lub prawie wszystkich gościłam w studiu radiowym, wielu oddawałam łamy strefapiosenki.pl, z wieloma się zaprzyjaźniłam i większości kibicuję, obserwuję co robią, mówię i piszę o nich, gdzie tylko mogę. Kiedy na scenę wyszła Agnieszka Greinert, przed oczami stanęły mi Łazienki Królewskie, w których nagrałyśmy w 1999 roku rozmowę po jej konkursowym sukcesie (nie pamiętam, dlaczego akurat tam). A potem kolejne obrazy – Klementyna Umer na scenie Teatru Dramatycznego w 2002 roku, nie mogąca uwierzyć w swoją wygraną, zagubione i szczęśliwe, mało przebojowe i niezwykle wrażliwe Alicja Pyziak i Joanna Kaczmarek w Och-Teatrze, czerwona sukienka Ani Smołowik, Katarzyna Dąbrowska, Monika Dryl i Magda Smalara, które w 2007 roku pod wodzą Andrzeja Strzeleckiego (razem z Anetą Todorczuk-Perchuć, Katarzyną Zielińską, Anną Dereszowską i Joanną Liszowską) w Teatrze na Woli zafundowały publiczności galę-zabawę konwencjami wokalnymi, której szaleństwo i rozmach mam w pamięci do dziś…

Koncert Piękni Dwudziestoletni w Romie pokazał, że ten konkurs zanim jeszcze znalazł swoją formułę, zanim stał się jednym z najważniejszych, najstaranniej się swoimi laureatami opiekującym festiwalem, miał nosa do utalentowanych, poszukujących i pracowitych artystów. Nieobecna z powodu niedających się przełożyć zajęć Marta Górnicka – dziś szefowa niezwykłego Chóru Kobiet – laureatka pierwszego konkursu, jest tego najlepszym dowodem. Wśród dziewiętnastu wykonawców zaledwie dwie osoby nie zajmują się muzyką na co dzień. Pozostali śpiewają, nagrywają płyty, grają w spektaklach muzycznych, rozwijają swoje kariery solowe, zakładają zespoły, uczą muzyki. Tworzą kolorowy kalejdoskop osobowości. A na widowni byli też przecież inni finaliści i laureaci nagród drugich i trzecich, także z piosenką związani, że wymienię tylko tych, z którymi po koncercie zamieniłam kilka słów: Margitę Ślizowską, Karolinę Słyk, Agatę Grześkiewicz, Joannę Lewandowską, Małgorzatę Czajkę (I nagroda 2005), Lenę Bem, Hankę Wójciak, Justynę Grzywaczyk, Magdę Piotrowską, Marcina Kołaczkowskiego, Tomka Steńczyka… pewnie było ich więcej, nie wszystkich dostrzegłam.

Ta kumulacja talentów i znajomych twarzy uzmysłowiła mi siłę i zasięg konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej”. Myślę, że za jakiś czas (może już ten czas nadszedł) będzie się o nim pisać rozprawy naukowe jako o pokoleniowym doświadczeniu artystów piosenki przełomu XX i XXI wieku. Przesadzam? Chyba nie.

Koncert oparty był na najprostszym możliwym scenariuszu. Laureaci – począwszy od drugiego konkursu – po kolei wchodzili na scenę i śpiewali jedną z wykonywanych wówczas piosenek. Aranżacjami zajęli się bracia Jakub i Dawid Lubowiczowie, a zespół akompaniujący poszerzony był o Atom String Quartet – i to było dobre. W moich uszach smyki dodawały skrzydeł wielu piosenkom. Na finał zaśpiewany został oczywiście festiwalowy hymn, czyli Piosenka o okularnikach. Zaproszeni do jej wykonania zostali wszyscy laureaci, którzy byli na sali Romy. W tym sentymentalnym i emocjonalnym koncercie, był to chyba najbardziej sentymentalny i emocjonalny moment. I pomyślałam, jak to dobrze, że taki wysiłek, by zebrać na widowni jak najwięcej osób z festiwalem związanych, został podjęty. Jaka szkoda, że tak rzadko się to udaje. I kolejna myśl – takie koncerty, koncerty oparte na osiągnięciach i doświadczeniach swoich laureatów festiwale powinny organizować częściej. Bo przecież o sile konkretnej imprezy świadczą jej laureaci, to co się z nimi dzieje i to, czy festiwal potrafi jakoś ich ze sobą związać. „Pamiętajmy o Osieckiej” ta sztuka się udała – doświadczenie pokoleniowe, a nie mówiłam?

Nie sposób zważyć komu, kiedy i w czym dokładnie ten festiwal pomógł. Na ile pomógł. Ile koncertów zagrał ten czy ów, bo animatorzy kultury usłyszeli go w radiowej Trójce. Da się natomiast policzyć wspierane i zainspirowane (a także po prostu zamówione) przez Fundację Okularnicy płyty i koncerty, wciąż na nowo, wciąż dla nowych słuchaczy odczytujące twórczość Agnieszki Osieckiej. Da się dostrzec i koniecznie należy docenić poważną kulturotwórczą rolę, jaką przez kilkanaście lat Fundacja pełniła. Agata Passent podczas koncertu w Romie zapowiedziała, że od przyszłego roku organizatorem konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej” będzie poznański Teatr Nowy. I oby idei śpiewania piosenek Agnieszki Osieckiej ta zmiana wyszła na dobre. Zmiany bywają trudne i bywają potrzebne. Mnie dziś martwi jedynie, żeby ten odkryty w Romie na nowo kapitał, jakim są laureaci „Osieckiej” i jej publiczność nie został rozproszony.

Dzień po Gali w Romie na widowni (w zupełnie innym teatrze) spotkałam Katarzynę Dąbrowską. Gadałyśmy oczywiście o koncercie. Przeglądam fejsbooka – masa zdjęć, wpisów, podziękowań. Wewnętrzny imperatyw mój, żeby natychmiast coś napisać… Nie tylko mnie emocjonalnie rozbujał ten koncert. Emocje trzeba łapać. Choćby tylko w słowa. Póki nie wystygną. I jeszcze – trzeba chodzić na koncerty. Patrzeć artystom w oczy. O czym od czasu do czasu muszę przypomnieć. Także sobie.

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał za niego honorarium. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik: sklep.strefapiosenki.pl

Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

 

Grudzień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
10
11
13
14
19
20
21
23
24
25
26
31

Nadchodzące wydarzenia


15
Gru
2017
18:00
Koncert
15 grudzień 2017 18:00
Sandomierskie Centrum Kultury - Sandomierz, Rynek 25
Grzegorz Turnau, Jacek Królik, Leszek Szczerba w kameralnym koncercie.
15
Gru
2017
19:00
15 grudzień 2017 19:00
Galeria Pięknych Książek - Warszawa, ul. Pańska 96
Sławomir Zygmunt w koncercie "Czas wszystko zmienia", zaprezentuje utwory Leonarda Cohena, Boba Dylana, [...]
15
Gru
2017
19:00
15 grudzień 2017 19:00
Piwnica pod Baranami - Kraków, Rynek Główny 27
Koncert Mirosława Czyżykiewicza.
15
Gru
2017
20:00
Koncert
15 grudzień 2017 20:00
Skład Butelek - Warszawa, ul. 11 listopada 22
Jan Kondrak w recitalu pt. Romanse kolędy. Pięć najbardziej znanych piosenek. Pięć nowych piosenek z serii o [...]
16
Gru
2017
19:00
16 grudzień 2017 19:00
Narodowe Forum Muzyki - Wrocław, pl. Wolności 1
Muzyka - Jan Kanty Pawluśkiewicz to koncert złożony jest wyłącznie z kompozycji Jana Kantego Pawluśkiewicza, jednego z [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL