Danielka 2017 czyli panta rhei acz nie do końca

czwartek, 14 wrzesień 2017

Przyjazd na tegoroczny Turystyczny Przegląd Piosenki Studenckiej Danielka 2017 ważył się do ostatniego tygodnia, aczkolwiek wszystko ładnie się pozapinało, a skręcony latem staw skokowy okrzepł na tyle, że nie obawiałem się już o sprawne poruszanie. Zapakowałem więc swojego wiernego (już pełnoletniego) opelka i ruszyłem w znaną sobie (i jemu) trasę do Ujsoł, przez Kraków, Sułkowice, Suchą, Gilowice, Węgierską i Milówkę. Yanosik działał w tle, adekwatna muzyka grała także, pogoda świeciła słońcem – po prostu jechało się.

W pewnym momencie zauważyłem gwałtowny wzrost rejestracji o literkach KSU. I wtedy wróciły wspomnienia – czarne KSU były to wszak Ustrzyki kojarzące się bardzo miło i nieodmiennie z Bieszczadami. Moimi i wszystkich innych. Ale białe KSU? Białe KSU także kojarzą się dobrze, boć Sucha Beskidzka w Beskidach leży, które to są młodszym bratem Bieszczad, a i do Ujsoł było coraz bliżej.

Wreszcie jestem, dzięki opelkowi zostaję bezbłędnie rozpoznany, auto parkuję tam, gdzie wskazuje mi Mariusz i już. Jestem na Danielce. Dostaję bloczki na jedzenie i identyfikator – „Przyjaciel Danielki”. Przeglądam identyfikatory z lat poprzednich – VIP na Danielce – zdecydowanie nie, Media – jakoś na wyrost, Strefa Piosenki – dobrze, ale w sumie to nie ja jestem Strefą. Tak, Przyjaciel Danielki zdecydowanie najbardziej mi odpowiada.
W tym roku postanowiłem wleźć w każdą dziurę, w której jeszcze nie byłem. Nie do końca się udało, acz poczyniłem postępy – byłem już nawet pod prysznicem. Nie będę kronikarzem, po wszelkie informacje tego typu odsyłam do strony festiwalu http://festiwal.danielka.com.pl/. W tym roku podzielę się raczej refleksjami, do których doszedłem po wielogodzinnej obserwacji i dziesiątkach rozmów.

Danielka trzyma poziom. Ba, Danielka się rozwija. Najważniejszą rzeczą jest, że organizatorzy się uczą – wyciągają wnioski i starają się nie powtarzać raz popełnionych błędów. Daje się to zauważyć przez kogoś, kto festiwal odwiedza regularnie. A takich sympatyków Danielka ma wielu. Znajome twarze, mnóstwo znajomych twarzy – to cecha charakterystyczna.

Organizatorzy (w dużej mierze ORMO – Ochotniczy Ruch Młodych Obsługantów) wykonali ogrom pracy, by impreza mogła się odbyć, a gdy już trwała, by odbywała się bez zgrzytów. Nie będę nikogo personalnie chwalił (bo na pewno kogoś pominę, a po co mi to?) – wszyscy zdali egzamin celująco. Strzałem w dziesiątkę była strefa dziecka, która w zeszłym roku trochę kulała, a w tym pełniła dyżur omal 24 godziny na dobę i była bardzo pomocna, bo było sporo młodych (i bardzo młodych) osób – przybyłych czy to z wykonawcami, z gośćmi czy nawet „miejscowych”. Panie animatorki zajmowały się dziećmi, były namioty, plac zabaw, malowanki… Cała masa atrakcji. Dzieci nie nudziły się i były bezpieczne.

Dobre oświetlenie, dobra separacja znakomicie zaopatrzonej strefy bufetu od znakomicie zaopatrzonej strefy koncertów, odpowiednia ilość miejsca no i (tu nowość) ochrona – wszystko to sprawiało, że koncerty (i nie tylko) przeżywało się komfortowo. Jaraszek (dyrektor festiwalu) chciał koniecznie, bym się do czegoś przyczepił. No to znalazłem powód do narzekań – ochrona (zresztą zupełnie zbędna) nie czuła specyfiki miejsca i majestatycznie przechadzała się pod sceną podczas koncertów, skutecznie zasłaniając i rozpraszając uwagę. Na przyszłość sugeruję, pouczyć służby, by tak nie robiły. Ok, marudzenie załatwione.

Inną sprawą jest kwestia pogody. Jarosław Drozd (czego nie ukrywa) ma układy z górą i piękna pogoda na Danielce jest gwarantowana. Jedyne 16 minut deszczu w sobotę służyło li tylko po to, by służby mogły arcysprawnie rozdać peleryny przeciwdeszczowe. Pytałem każdego – nikt nigdy wcześniej czegoś takiego nie widział. Rozdanie peleryn (pozyskanych od sponsora) trwało może 3-4 minuty i każdy chętny je otrzymał. Podejrzewam, że ten deszcz też był zamówiony specjalnie, by można było zrobić odpowiednie wrażenie. Kochani – udało się, ale poprzeczkę zawiesiliście bardzo wysoko.

Przechodząc do spraw artystycznych, muszę powiedzieć, że nie wiem jakie układy ma Stowarzyszenie „Chałupa Chemików” (organizator imprezy), ale z roku na rok zestaw wykonawców wywołuje drżenie, zawrót głowy, zachwyt i niedowierzanie, że tych też udało się na plener ściągnąć. Widownia Danielki dzieli się na kilka kategorii – jedni przyjeżdżają na konkretny występ, inni wybierają sobie konkretne koncerty, niektórzy (jak np. akustycy) oglądają i słuchają wszystkiego. Wykonawcy są różni, można rzecz w gatunkach panuje eklektyzm (cokolwiek to oznacza). Niektórym się to podoba, niektórzy narzekają, że to zdrada czystości festiwalu, ale większość akceptuje. Bo czuć ten klimat, co zgodnie podkreślali zarówno widzowie i wykonawcy, którzy czuli się tu po prostu dobrze.

Nieskrępowany do nich dostęp (o ile tylko pozwalał na to czas, bo to było jedyne kryterium ograniczające), możliwość rozmowy, zdobycia autografu, a nawet wypicia kielicha – tego nie można przecenić. Symbioza widzów i wykonawców była pełna. Mnie zawsze cieszy możliwość zobaczenia tych wykonawców, których wcześniej na żywo nie widziałem. W tym roku były to Włosatki i Zespół Reprezentacyjny. Tradycją już jest, że piątkowy koncert gwiazd rozpoczyna laureat poprzedniego festiwalu. W tym roku była to Zuzanna, która po heroicznej walce ze sprzętem dała znakomity koncert, udowadniając że w ciągu tego roku poczyniła znaczne postępy. Potem poszło lepiej, wykonawcy grali, a większych problemów z nagłośnieniem już nie było. I tak do niedzielnego popołudnia.

Tradycją jest także mecz między organizatorami i wykonawcami. W tym roku mecz był niezwykle emocjonujący i zacięty (w przeciwieństwie do meczy polskich siatkarzy), a dość charakterystyczną rzeczą (świadczącą o doskonalej atmosferze) był fakt, że Zespół Reprezentacyjny czekał z próbą akustyczną na przerwę w meczu, a potem piłkarze czekali aż zespół ją skończy. Taka kohabitacja.  Dla porządku – wykonawcy wygrali po raz kolejny. Tym razem 7:5. Chyba.

Bardzo chcę napisać parę słów o konkursie, który z roku na rok staje się moim ulubionym koncertem. Poziom wykonawców – bardzo wysoki. Poziom utworów także. Mam jednak tradycyjne uwagi. Występy w pełnym słońcu nie tworzą klimatu tak pełnego, jak po jego zachodzie. Wiem, tak jest na większości festiwali, ale co to zmienia? Może zamiast piątkowego koncertu gwiazd, zorganizować przegląd konkursowy, a potem dać występ jednego mocnego wykonawcy? A w sobotę stworzyć otwarty mikrofon, by każdy chętny mógł się popisać/wykazać? To takie luźne przemyślenia, bo szkoda by konkurs umykał w promieniach sierpniowego słońca.

Nie zazdroszczę jurorom. Nie jestem na szczęście jurorem i zapewne nigdy nie będę. Trzeba jednak coś postanowić, kogoś wybrać. Matematyka może pomóc, ale to nie jest recepta na wszystko. Otwartym i niezmiennym pozostaje pytanie – przyznawać wyróżnienia i nagrody za zasługi czy raczej na zachętę? Nie przede mną te dylematy, choć coś mi się wydaje, że w tym roku jury poszło tym drugim tropem, z czym zdecydowanie się zgadzam. Werdykt jury popieram bez zastrzeżeń, ale…

Wszyscy wykonawcy zrobili na mnie wrażenie, acz w mym prywatnym rankingu trzy podmioty zwróciły wyrosły ponad wysoką przeciętną. Były to: - IGA’cki Band, Swosza & Spałek oraz Inżynieria Środowiska. Z moich typów nagrodzony występem w koncercie laureatów został tylko Iga’cki Band – tata z nastoletnią córką, śpiewającą przejmującą Legendę o Trzęsaczu. Swosza & Spałek – to bluesowy duet, bardzo przypominający innych bluesowych braci. Zdecydowanie moje klimaty, może na Bazunie (gdzie dostali nominację) im się uda? Inżynieria –  przepadła bo być może nie pasowali do festiwalu, może ich styl nieco odbiegał od klimatu, ale mnie, inżynierowi chemikowi, piosenka (w stylu wczesnej Kuźni) o pyle zawieszonym bardzo przypadła do gustu. Wymaga dopracowania, ale jest jakaś materia. Może bardziej  na przeglądy kabaretowe, a nie turystyczne, ale coś jest.

Ani się człowiek obejrzał i trzeba było wracać. Trzy dni z wyboru bez luksusu, mediów i internetu, za to w otoczeniu wiecznie uśmiechniętych, życzliwych i przyjaznych ludzi oraz wspaniałych koncertów, wykonawców o najwyższej renomie  to coś wspaniałego, co wpisało mi się już w kończący wakacje weekend. Żal było odjeżdżać, ale rzeczywistość już czaiła się za rogiem.  Nawet moja nawigacja nie chciała mnie z Danielki wypuścić, a potem usilnie chciała zawrócić. Nie taka głupia ta nawigacja. Były i inne straty – koszulka z Danielki z 2015 roku (już odnaleziona w Chałupie) i płyta z zeszłorocznej Danielki (być może też się odnajdzie).

Pozostaje powtórzyć za Adamem Drągiem jego piękne słowa, które padły podczas ogłaszania werdyktu – niech szybko minie ten dzień i niech znów będzie Danielka. Nic dodać, nic ująć. Za to chętnie wypiję. Mam nadzieję, że za rok.

O czym zapewnia i ma nadzieję:
Stefan Bolcman

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek (i współautorów) serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał za niego honorarium. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik: sklep.strefapiosenki.pl

Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

Październik 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
15
17
18
20
22
23
30
31

Nadchodzące wydarzenia


19
Paź
2017
20:00
Koncert
19 październik 2017 20:00
Filharmonia Pomorska - Bydgoszcz, ul. A. Szwalbego 6
10 czerwca 2017 roku minęło 10 lat od nagrania przez zespół Raz Dwa Trzy kultowego albumu pt. [...]
21
Paź
2017
11:00
21 październik 2017 11:00
Sala Koncertowa im. Krzysztofa Klenczona - Wieliszew, ul. Modlińska 1
VII Festiwal Poezji Śpiewanej Powrót do Krainy Łagodności godz. 11.00 - przesłuchania konkursowe godz. 18.00 - koncert [...]
21
Paź
2017
18:00
Koncert
21 październik 2017 18:00
Sala Koncertowa Radia Wrocław - Wrocław, al. Karkonoska 10
Artur Andrus w recitalu kabaretowym. Artur Andrus to dziennikarz, artysta kabaretowy, poeta, autor tekstów piosenek, pisarz, [...]
21
Paź
2017
19:00
Koncert
21 październik 2017 19:00
Filharmonia - Opole, ul.Krakowska 24
Grzegorz Turnau w koncercie pt. 7 widoków w drodze do Krakowa.
21
Paź
2017
19:00
21 październik 2017 19:00
Centrum Promocji Kultury w Dzielnicy Praga Płd. - Warszawa, ul. Podskarbińska 2
Robert Kasprzycki w jubileuszowym koncercie. Repertuar będzie miał charakter przedjubileuszowy, gdyż równo [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL