Dźwięki Słów to moja pasja - mówi Irena Beata Michałkiewicz

poniedziałek, 24 lipiec 2017

Irena Beata Michałkiewicz – dyrektor Festiwalu Prezentacje Form Muzyczno-Teatralnych „Dźwięki Słów” oraz projektu Lubelski Salon Artystyczny opowiada Teresie Droździe o swojej pasji:

- Za nami czwarta edycja Festiwalu. W ubiegłym roku wyjechałam z Lublina z poczuciem, że udało się Wam wymyślić coś bardzo nieograniczającego. Jaka jest historia Dźwięków Słów?

- Bardzo dziękuję. Właśnie o takie odczucia osób biorących udział w Festiwalu mi chodziło, a historia sięga moich lat studenckich, kiedy grając w teatrach studenckich, zachwycałam się słowem śpiewanym przez artystów takich jak Magda Umer, Marek Grechuta czy na przykład Leonard Cohen. Te piosenki były ważną częścią mojego życia. Później brałam udział w koncertach na mazurskich zamkach. Spotkania Zamkowe „Śpiewajmy Poezję” w Olsztynie trwają do dziś, ale pamiętam takie edycje tego festiwalu, podczas których koncerty odbywały się codziennie w innym zamku. Przez lata marzyłam, by ktoś zorganizował taki festiwal w Lublinie. A ponieważ się nie doczekałam, postanowiłam, że zorganizuję go sama, w Centrum Kultury, w którym pracuję. Zwierzyłam się z tego marzenia Jerzemu Satanowskiemu, który mocno wsparł mnie psychicznie i wiem, że zawsze mogę na niego liczyć. Pokazywałam też w Lublinie jego spektakle muzyczne, które wysoko sobie cenię. Tak się to wszystko zaczęło, a teraz za nami już czwarta edycja Dźwięków Słów.

- Mówi Pani o piosence literackiej czy poezji śpiewanej, ale Festiwal ma formułę o wiele szerszą. W jego nazwie znalazły się przecież prezentacje form muzyczno-teatralnych i teatr jest tu obecny od samego początku. Patrząc na program ubiegłorocznej i tegorocznej edycji nie mam wrażenia, że jest zamknięty w kręgu klasycznej piosenki literackiej. Przekroczyła Pani trochę swoje „lubienia”.

- Nie chciałam, by był to duplikat i powtórka tego, z czym miałam do czynienia w życiu i co było dla mnie takie ważne. Moje zainteresowania skupiały się zawsze równolegle na piosence i teatrze. W tej chwili patrzę jak przenikają się poezja śpiewana, piosenka literacka i aktorska, przez pryzmat teatru. Dlatego podczas Dźwięków Słów chcę zapewnić widzom różnorodność. Festiwal trwa cztery dni, składa się na niego osiemnaście wydarzeń, gdybyśmy przez ten czas mieli do czynienia z podobnymi formami przekazywania słowa w połączeniu z muzyką i kreacją aktorską, byłoby to zbyt ujednolicone. W jakimś momencie słowo staje się bezsilne. Piotr Szczepanik śpiewał: słowa są puste choć brzmią. Uzupełnienie prawdy muzyką jest bardzo ważne. Muzyka przychodzi na ratunek słowu, by było ono bardziej wyraziste i pozostawało w nas jak najdłużej. Muzyka potrafi pięknie popularyzować słowo. Ważne, by było ono mądre, ciekawe, i by dotyczyło naszych przeżyć, wartości. Dzięki muzyce słowo zostaje w nas dłużej, jest śpiewane, zapamiętywane i powtarzane.

- Również nie mam wątpliwości, że dzisiaj najlepszym nośnikiem poezji jest muzyka. Mówiąc o przekroczeniu pewnych granic myślałam też o tym, że dostrzega Pani bardzo wielu młodych ludzi, którzy dla większości słuchaczy są kompletnie nieznani. To pierwszy wielki atut tego festiwalu; druga sprawa to, że w ramach festiwalu studenci szkół teatralnych pokazują swoje spektakle; i trzecia: to najbliższy chyba memu sercu koncert czeskiego duetu wokalno-wiolonczelowego Tara Fuki, ale zaprosiła Pani również fińską wokalistkę Lau Nau. Jak znajduje się takich artystów? Jaką ma Pani umiejętność przekonywania urzędników i sponsorów, że warto dać pieniądze na tę imprezę, nawet jeśli wśród kilkudziesięciu wykonawców, tylko pięciu czy sześciu ma znane nazwiska?

- Dźwięki Słów to moja pasja, i ci którzy decydują się, by partycypować w ich kosztach, po prostu zarażają się tą pasją. Jest jeden ważny warunek, który sobie postawiłam przy organizacji tego festiwalu, w jego programie znaleźć ma się słowo z muzyką, ciekawą ekspresją, interpretacją; dobre i ważne słowo, które nas dotyka. Jeśli między muzyką, interpretacją, ekspresją i odpowiednio dobranym słowem panuje harmonia i ja ją czuję, tam kieruje się moja uwaga. Zauważyłam, że przeważnie są to artyści i utwory, które podobają się wszystkim pokoleniom. Odbiorcy festiwalowego programu to przekrój przez pokolenia. Widzę na koncertach ludzi w różnym wieku i bardzo się z tego cieszę. Wydaje mi się, że na tym polega prawdziwa sztuka.

- Dalej nie wiem, jak znajduje Pani takie postaci jak fińska Lau Nau, czeskie Tara Fuki, czy młodzież występującą na festiwalu np. w ubiegłym roku Paweł Ruszkowski czy Gabriela Kundziewicz. Znalezienie ich to to spora umiejętność, a zaproszenie – odwaga.

- Myślę, że wyczuwam ich na odległość. Wszyscy są w swojej twórczości niesamowicie autentyczni, nie kłamią. Tworzą nie tylko dlatego, że chcą, ale dlatego, że jest to ich powołanie, bardzo się angażują w to co robią. Gabrysia Kundziewicz brała udział w konkursie lubelskiego Festiwalu Wschody. Znalazła się wśród laureatów, ale nie otrzymała pierwszej nagrody, była niesamowicie zaskoczona, gdy do niej podeszłam. Czułam w niej wielką świeżość, prawdę i pasję. Oprócz takich spotkań „na żywo” jest internet. Przeglądając nagrania osób, które są już od jakiegoś czasu na polskiej scenie muzycznej jak np. Magda Umer czy Marek Grechuta, z którego śmiercią do dzisiaj nie mogę się pogodzić, klikam w propozycje nagrań, które podpowiada mi internet. Wyciągam nagrania jak rodzynki z ciasta. Przyglądam się nowym wykonawcom, wsłuchuję się, rozważam pod wieloma względami, nawiązuję kontakt i gdy okazuje się, że mówimy podobnym językiem – zapraszam do Lublina, bo wiem, że musimy się spotkać.

Bardzo ważne są dla mnie również spotkania, podczas których możemy sobie poopowiadać ciekawe historie o różnych twórcach. To bardzo ważna część tego festiwalu. Mała dawka wiedzy, sprawa słów, które mogą nam przybliżyć historię artystów jako zwykłych ludzi, którzy są nam podobni przez różne sytuacje z ich życia, czyli to, co Pani wnosi do Dźwięków, Pani Tereso.

- Dziękuję, jestem zaszczycona. Dźwiękom Słów towarzyszy Lubelski Salon Artystyczny, który Pani prowadzi. Czym jest ta instytucja?

- Lubelski Salon Artystyczny jesienią tego roku będzie obchodził 10. rocznicę istnienia. Wcześniej, pracując w Centrum Kultury w Lublinie współorganizowałam Konfrontacje Teatralne. Razem z radą programową, a zwłaszcza Januszem Opryńskim, który jest dyrektorem od spraw artystycznych, tworzyliśmy Konfrontacje od ich pierwszej edycji. Tak upłynęło mi kilkanaście lat. Miałam tam zadania organizacyjne, z którymi bardzo chętnie się zmagałam, ale w pewnym momencie doszłam do wniosku, że chętnie się usamodzielnię i stworzę coś bardziej autorskiego. Pamiętałam festiwale teatralne z lat 80. kiedy biegało się z imprezy na imprezę. Towarzyszyły temu emocje i wrażenia. Czuło się tam, że sztuka jest niesamowicie ważna w życiu człowieka. Nie wyobrażam sobie życia bez sztuki i podziwiania artystycznych działań. To byłaby wegetacja. Są to niesamowicie ważne rzeczy. Myślę, że każdy człowiek powinien mieć jak najwięcej i najszybciej do czynienia ze sztuką, bo ona, jak powiedział Grechuta: pomaga być w zmowie ze światem. W ramach Salonu Artystycznego zapraszać zaczęłam projekty, które mi się podobały. To były spotkania raz w miesiącu, czasem częściej, czasem rzadziej, w zależności od budżetu. Wychodzę z założenia, że zapraszam publiczność, więc chcę zaproponować jej coś takiego, co zostanie na dłużej i nie będzie stratą czasu. W ramach Salonu zapraszałam regularne spektakle z teatrów repertuarowych, ale również projekty słowno-muzyczne. Ale było mi mało. Stąd Dźwięki Słów. Można więc powiedzieć, że Dźwięki Słów są przedłużeniem działalności Salonu, z punktem ciężkości położonym na muzykę i czterodniowym świętem, zaś Salon – odświętną codziennością, raczej teatralną niż muzyczną. Oba te przedsięwzięcia w moim zamyśle mają się uzupełniać.

- W Pani głosie cały czas słychać pasję, więc myślę, że perspektywa dla istnienia i rozwoju Dźwięków Słów jest bardzo dobra, póki Pani się chce nimi zajmować. Zachwyca mnie jeszcze to, że stara się Pani być na każdym koncercie czy spektaklu, chociaż przez chwilę, pomimo obowiązków dyrektora festiwalu. Choćby przysiadając na schodach.

- Tak, jak wspomniałam, chciałam robić coś swojego, zapraszać artystów, których cenię, lubię albo chcę poznać, posmakować. Jeśli obowiązki wyrywają mnie z widowni, jestem bardzo niezadowolona. Na każdą edycję Dźwięków czekam z niecierpliwością. Bardzo cieszę się, gdy po roku przygotowań artyści zjeżdżają do Lublina. Wielką pomocą jest moje biuro: Agata Tomasik i Kamil Wawrzyńczuk. Mogę z Panią spokojnie porozmawiać, ponieważ wiem, że oni biegają i dopinają wszystko organizacyjnie.

- Rozumiem, że zaczyna już Pani wymyślać kolejną edycję, która będzie małym jubileuszem. Aczkolwiek, patrząc na tegoroczny program, nie wiem czy da się zorganizować na piątą edycję coś jeszcze bardziej spektakularnego.

- Oczywiście! Jeszcze nie zdradzę, o czym marzę. Na razie przeglądam oferty i szukam inspiracji. Chętnie zaprosiłabym jak najwięcej osób, ale nie pozwalają na to kwestie budżetowe ani czas. Nie chcę, takie mamy założenie, żeby spotkania czy koncerty festiwalowe się na siebie nakładały. Wszystko musi być tak zaplanowane, żeby widz, który chce obejrzeć wszystko – miał taką możliwość.
Wkładamy sporo wysiłku, by docierać do jak najszerszej publiczności. Mamy billboardy i mnóstwo plakatów. Jestem zwolenniczką tradycyjnego plakatu. Ale oczywiście nie odrzucam nowoczesnych sposobów komunikowania się z widzami. Uwielbiam łączenie wszystkich osiągnięć technicznych – to też łączy pokolenia. Musimy się od siebie uczyć – młodzi od starszych, ale też starsi od młodszych. Pokazywać sobie nawzajem własne umiejętności, własną sztukę. Czerpać od siebie. Myślę, że jeśli będziemy obcować ze sztuką, którą proponują Dźwięki Słów i Salon – będziemy dla siebie lepsi i świat będzie lepszy. Naprawdę tak uważam. Dlatego to robię.

Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał honorarium za spisanie i zredagowanie rozmowy. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik: sklep.strefapiosenki.pl

Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

 

Październik 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
15
17
18
20
31

Nadchodzące wydarzenia


19
Paź
2017
18:30
19 październik 2017 18:30
Wawerskie Centrum Kultury - Warszawa, ul. Żegańska 1a
Teresa Drozda opowiada o twórczości Marka Grechuty. Wstęp wolny!
19
Paź
2017
20:00
Koncert
19 październik 2017 20:00
Filharmonia Pomorska - Bydgoszcz, ul. A. Szwalbego 6
10 czerwca 2017 roku minęło 10 lat od nagrania przez zespół Raz Dwa Trzy kultowego albumu pt. [...]
19
Paź
2017
20:00
Koncert
19 październik 2017 20:00
PraCoVnia Art-Club - Warszawa, ul. Popiełuszki 16
Oreada swoje brzmienia określa słowem FolkOff. Inspirowanym kulturą ludową tekstom towarzyszą oryginalne i nowoczesne aranżacje oraz szczere emocje. Muzyka Oready ma w sobie coś pierwotnego, a [...]
21
Paź
2017
11:00
21 październik 2017 11:00
Sala Koncertowa im. Krzysztofa Klenczona - Wieliszew, ul. Modlińska 1
VII Festiwal Poezji Śpiewanej Powrót do Krainy Łagodności godz. 11.00 - przesłuchania konkursowe godz. 18.00 - koncert [...]
21
Paź
2017
18:00
Koncert
21 październik 2017 18:00
Sala Koncertowa Radia Wrocław - Wrocław, al. Karkonoska 10
Artur Andrus w recitalu kabaretowym. Artur Andrus to dziennikarz, artysta kabaretowy, poeta, autor tekstów piosenek, pisarz, [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL