Drozda notuje: Mietek Szcześniak i jego uśmiech

czwartek, 13 kwiecień 2017

Dobrze jest czasem pójść na koncert. Nie festiwalowo, tylko tak zwyczajnie. We wtorek. Miło jest dostrzec wśród publiczności artystów. Na przykład Stanisławę Celińską, Lorę Szafran, Michała Sikorskiego (II skrzypce Grupy MoCarta) czy Magdalenę Warzechę (aktorkę Teatru Narodowego). Wspaniale jest spotkać znajomych, bo dalszej znajomości takie spotkanie wróży jak najlepiej. I przyjemnie jest siedzieć obok kogoś, z kim się dobrze słucha. Wszystkie te warunki zostały spełnione 4 kwietnia 2017 roku, w Teatrze Roma w Warszawie. Mnie i kilkaset innych osób wyciągnął z domu Mietek Szcześniak, promujący swoją najnowszą płytę „Nierówni”.

Koncert rozpoczął się kompozycją Wojtka Jarocińskiego (m.in. Wolna Grupa Bukowina) „Deja vu”, która na płycie jest muzycznym bonusem. W poprzedzającej utwór zapowiedzi Mietek Szcześniak powiedział, że to jego ukłon w stronę ludzi z krainy łagodności, że dzięki Naszej Basi Kochanej po raz pierwszy usłyszał w radiu sambę, i że sam chciałby do tego świata należeć. Nie bardzo było jak rozpocząć z artystą dysputę, ale natychmiast przypomniałam sobie jego gościnny udział na płycie Lidii Jazgar i Galicji czy sambową aranżację „Jesiennej zadumy” Elżbiety Adamiak. Być może Mietek Szcześniak nie od razu kojarzy się ze światem gitary i pióra, ale niewątpliwie jest jego aktywnym satelitą. A dowodem na to jest także płyta „Nierówni”, na którą złożyły się wiersze ks. Jana Twardowskiego. Z czego wprost wynika, że Mietek Szcześniak jest wykonawcą poezji śpiewanej.

Koncert zaczynał się długo. Po wokalno-instrumentalnym „Deja vu” dwie piosenki zaśpiewał gość specjalny koncertu Paulinho Garcia – „źródło”, jak powiedział o nim Mietek. Paulinho Garcia brał aktywny udział w nagrywaniu i aranżowaniu „Nierównych”, to jego brazylijscy przyjaciele na płycie zagrali. W Romie wykonał solo dwie piosenki – miękkie, kojące, kołyszące, takie, które mogłyby się nie kończyć. Później na scenie zjawiła się, współpracująca z nim od lat Grażyna Auguścik (na „Nierównych” śpiewała w chórkach) i razem zagrali „Sambę przez rozstaniem” z tekstem Jonasza Kofty. I dopiero wówczas koncert zaczął się na dobre.

O każdym utworze Mietek starał się coś powiedzieć, uśmiech nie schodził mu z twarzy. Sporo było improwizacji, nieco wspólnego śpiewania. Dużo kołysania, spokoju, delikatności. Bo takie są te piosenki i ku temu skłania samba – nie ta karnawałowa, w piórach, ale właśnie ta „źródłowa”. Mnie podczas koncertu najbardziej zafascynował brazylijski muzyk Luis Ribeiro, który grał na instrumentach perkusyjnych, ale tak naprawdę – grał na sobie i całym sobą. Dźwięki wydobywał z instrumentów, ale też z gardła, brzucha, pocierając ręką o rękę. Dwoił się i troił. Cieszył się, bawił, improwizował. Chyba ze dwa razy, czując energię publiczności, „pociągnął” kończącą się improwizację, zaskakując nieco kolegów instrumentalistów – tak to w każdym razie wyglądało z mojego miejsca. Na niego – miło było patrzeć. Uczciwie trzeba jednak powiedzieć, że pozostali akompaniatorzy, czyli Krzysztof Herdzin, Marcin Pospieszalski i Tomas Sanchez, dzielnie dotrzymywali mu kroku, a wisienką na torcie były smyczki The Time Quartet. Nawet czekałam na moment, w którym kwartet zacznie improwizować, ale nie zaczął. Wszyscy byli uśmiechnięci, zaangażowani, chcieli grać i jednocześnie mieć z tego radość. I ta radość przenosiła się na nas – słuchaczy.

Czepiać się? Można. Przez większość koncertu dominowało blade, niebieskie światło, do nastroju zupełnie nie pasujące. Gdyby więcej żółtego… Czasem głos Mietka nikł gdzieś między dźwiękami, zwłaszcza gdy grały smyczki. Gdyby go ciut wyciągnąć… Ale z drugiej strony – to był po prostu dobry koncert, tak jak dobra jest płyta, z której się urodził. I to chyba nie tylko moje zdanie, bo brawa kończące długo nie milkły. Mietek Szcześniak przed zejściem ze sceny powiedział coś, czym mnie wzruszył: Dziękuję, że daliście nam coś najdroższego na świecie – swój czas.

Nie był to czas zmarnowany.

 

Artykuł powstał dzięki pasji i zaangażowaniu autorek serwisu strefapiosenki.pl Nikt nie dostał za niego honorarium. Jeśli tekst przypadł Ci do gustu - odwiedź też nasz sklepik: sklep.strefapiosenki.pl

Może zechcesz wesprzeć artystów, o których piszemy i nasz serwis wybierając coś z jego oferty. Dzięki Twojemu zamówieniu będą mogły powstawać kolejne teksty.

 

Kwiecień 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
5
11
14
15
16
17
18
30

Nadchodzące wydarzenia


27
Kwi
2017
19:30
Koncert
27 kwiecień 2017 19:30
Kalinowe Serce - Warszawa, ul. Krasińskiego 25
Iwona Loranc w koncercie pt. "Wiosna, ach to Ty". Akompaniują: Miłosz Wośko (instrumenty klawiszowe) i Paweł [...]
28
Kwi
2017
19:00
Koncert
28 kwiecień 2017 19:00
La Boheme - Warszawa, ul. Mysłowicka 1
Przemek Mazurek w recitalu pt. "Trzeba coś robić". Liryczno-kabaretowy recital autorski, choć niepozbawiony [...]
28
Kwi
2017
19:30
28 kwiecień 2017 19:30
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
29
Kwi
2017
19:30
29 kwiecień 2017 19:30
Teatr Ateneum - Warszawa, ul. Jaracza 2
"Jacek Kaczmarski - Lekcja historii" to spektakl złożony z pieśni Kaczmarskiego poświęconych kilkunastu sławnym [...]
29
Kwi
2017
19:30
Koncert
29 kwiecień 2017 19:30
Kawiarnia Lipowa 43 - Nałęczów, ul. Lipowa 43
Przemek Mazurek w recitalu pt. "Trzeba coś robić". Liryczno-kabaretowy recital autorski, choć niepozbawiony [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL