Groch z kapustą objaśniają Kasia Walentynowicz i Zbigniew Łapiński

czwartek, 31 grudzień 2015

O książce "Zbigniew Łapiński. Historie również niepoważne, czyli groch z kapustą" z Katarzyną Walentynowicz i Zbigniewem Łapińskim rozmawia Teresa Drozda.

Teresa Drozda: Spotkaliśmy się w styczniu 2015, by porozmawiać o Twojej poprzedniej książce, poświęconej Jackowi Kaczmarskiemu "Mimochodem. Rozmowy o Jacku Kaczmarskim", ale już wiadome było, że powstanie biografia Zbigniewa Łapińskiego, twojego autorstwa, "Zbigniew Łapiński. Historie również niepoważne, czyli groch z kapustą".

Katarzyna Walentynowicz: Gdy spotkaliśmy się na początku roku, prace nad książką o Zbyszku były zaawansowane, a w zasadzie byliśmy przekonani, że lada dzień uda się nam je zakończyć. Ale niespodziewanie Zbyszek trafił w styczniu do szpitala i musiał poddać się operacji zastawki serca, co spowodowało, że w rezultacie biografię Zbyszka ukończyłam przed wakacjami, a sama książka ukazała się w październiku.

TD. Nie jest to pierwsza książka, w której rozmawiasz ze Zbyszkiem – to właśnie w "Mimochodem" Zbyszek po raz pierwszy udzielił publicznie tak szerokiego wywiadu.

KW. Tak - książka "Mimochodem" spowodowała, że mogłam poznać sposób myślenia Zbyszka i jego podejście do współpracy nie tylko z Jackiem Kaczmarskim i Przemysławem Gintrowskim, ale wieloma innymi artystami. Dla mnie obecność Zbyszka jako rozmówcy w książce o Jacku Kaczmarskim była bardzo ważna, dlatego też od niego zaczęłam prace nad książką. Pomyślałam, że jeśli Zbyszek, którego bardzo trudno jest namówić na jakąkolwiek formę rozmowy, więc tym bardziej na zwierzenia, dotyczące tworzonej przez niego i Jacka sztuki, zgodzi się na wywiad-rzekę do "Mimochodem", to znaczy, że sprzyjają nam siły wyższe i należy to robić. Naturalną koleją rzeczy była chęć poznania Zbyszka twórczości bardziej, stąd propozycja napisania jego biografii, którą Zbyszek zaakceptował. Praca nad książką przede wszystkim uzmysłowiła mi, jak wszechstronny to artysta i z jak wieloma innymi utalentowanymi ludźmi przez lata tworzył sztukę. Zbyszek zaczął od współpracy z Marcinem Wolskim pod koniec lat 60. XX wieku, później byli przez dłuższy czas Stanisław Zygmunt, Jacek i Przemek, Jerzy Satanowski, Krystyna Świątecka, Jorn Simen Overli, Dorota Stalińska, Ewa Błaszczyk, Mirosław Czyżykiewicz i wielu innych. Minęło kilkadziesiąt lat i przez ten cały czas Zbyszek ciągle jest aktywnym twórcą, nawet po udarze. Wielu współpracowników Zbyszka zgodziło się wypowiedzieć w tej książce, za co jestem im bardzo wdzięczna.  Wydaje mi się, że dzięki temu czytelnicy mają szersze spojrzenie na to, kim jest Zbyszek Łapiński.

TD. Jakie są różnice we wspomnieniach Zbyszka z książki "Mimochodem" i biografii, wydanej w tym roku?

KW. W "Mimochodem" Zbyszek mówił o przyjacielu, który już nie żyje, natomiast w "Historiach…" – o swoim życiu. To bardzo wpłynęło na sposób narracji i ukształtowanie obu książek, dlatego też, mimo że tematyka ich jest podobna, to jednak są to książki zupełnie inaczej napisane. Bardzo trudno było nam obojgu ze Zbyszkiem mówić o Jacku w książce "Mimochodem", szczególnie na początku. To, że Jacek Kaczmarski nie żyje, powoduje, że mamy hamulce, ponieważ bohater książki nie ma możliwości, aby w naszej rozmowie o jego życiu uczestniczyć. O człowieku można powiedzieć wszystko – w zasadzie to smutne, że gdy umiera artysta, nie ma wpływu na to, jaka pamięć po nim pozostanie. Zarówno ja, jak i Zbyszek darzymy Jacka wielkim szacunkiem – każde z nas z innych powodów – i dlatego też ten szacunek chcieliśmy pokazać. Po śmierci Jacka, przez 10 lat, mogliśmy obserwować różne próby mówienia o nim. Mieliśmy wrażenie, że w tych formach przekazu zawsze czegoś brakowało, dlatego też staraliśmy się w książce "Mimochodem" pokazać wielki szacunek do Jacka i wszystkiego, co pozostawił. Moja współpraca ze Zbyszkiem rozpoczęła się zresztą od Jacka, a właściwie działań, związanych z upamiętnieniem Jacka po jego śmierci. Zbyszek od 2005 roku jest jurorem w Ogólnopolskim Przeglądzie Twórczości Poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego "Rytmy nieskończoności", organizowanym przez L LO im. Ruy Barbosy w Warszawie. Mogłam przy tej okazji zobaczyć, jak wielki szacunek do słowa poetyckiego ma Zbyszek: wydawałoby się, że to tylko poezja bardzo młodych ludzi, licealistów, nastolatków, a jednak Zbyszek z niezwykłą uwagą podchodził do każdego konkursowego wiersza. Natomiast w "Historiach…" oboje nie mieliśmy obciążenia, związanego z niezwykłą uważnością na cudze życie, gdyż Zbyszek mówił o swoim, a ponieważ potrafi patrzeć na siebie z dużym dystansem, również ten dystans, wyrażony niejednokrotnie przez ironię lub wyjątkowe poczucie humoru, odbija się w sposobie narracji. Mój szacunek do Zbyszka był zawsze bardzo duży,  a przy pracy nad książką "Mimochodem" mogłam go bardziej poznać. Zobaczyłam człowieka, który oprócz tego, że jest niezwykle zdolny i inteligentny, przede wszystkim jest zdumiewająco uważny na wszystko, co go otacza. Wydaje się to niemożliwe, aby zauważyć wszystko, co wokół nas, ale Zbyszek to potrafi: analizuje wszystko. W jego głowie tłoczy się nieustanie milion myśli na raz: o muzyce, o ludziach, z którymi akurat rozmawia, o świecie, który poprzez telewizję dociera do Zbyszka domu, hermetycznie broniącego się od wszystkiego, co schematyczne i masowe. To bardzo utrudnia życie takiemu człowiekowi, jak Zbyszek, ponieważ wymaga dokonania trudnych wyborów: rezygnacji z tego, co wygodne, łatwe, by zachować swoje status quo jednocześnie. Takie "poukładanie" wartości, relacji i zasad wynika ze specyficznego perfekcjonizmu, którym Zbyszek się charakteryzuje.

TD. Dążenie do perfekcyjności bywa przeszkodą, by doprowadzić twórcze przedsięwzięcia do końca.

KW. To prawda i chyba dlatego Zbyszek przez lata nie dbał o wydanie płyt ze swoją muzyką, mimo że pięknych kompozycji powstało wiele. Na szczęście nie byłam na początku pracy nad Zbyszka biografią świadoma, o jakim rodzaju pedanterii i uważności Zbyszka można mówić, ponieważ w innym przypadku nie udałoby się nam zrealizować żadnego projektu, dotyczącego jego życia i twórczości.  To pedanteria w bardzo pozytywnym znaczeniu, bo wynika z szacunku do wszystkiego, czego Zbyszek dotyka. Jeśli rozmawia z człowiekiem, to stara się poświęcić tej osobie maksymalną uwagę. Ale jednak –pedanteria. Oznacza to pochylenie się nad wszystkim, nad każdym szczegółem podczas tworzenia sztuki, czyli automatycznie wiąże się z poprawianiem w nieskończoność tego, co powstaje, w imię dążenia do doskonałości,

TD. Jak wobec takiego założenia udało ci się dokończyć Zbyszka biografię?

KW. W przypadku tej książki Zbyszek  dał mi całkowicie wolną rękę :)

TD. Jakie trudności wiążą się z napisaniem czyjejś biografii?

KW. Jak napisać, aby kogoś nie skrzywdzić; aby nie pominąć czegoś, co jest dla tej osoby ważne; jak wyrazić słowami człowieka – jego emocje, uczucia, wydarzenia, które go ukształtowały… To było trudne.  Wydawało mi się, że skoro współtwórcą tej biografii jest Zbyszek (bo przecież w książce są jego wypowiedzi), to sam proces powstawania książki nie powinien być trudny. Ale nic bardziej mylnego.

Zbigniew Łapiński: Łatwiej było zgodzić się na pracę nad książką, niż w rezultacie doprowadzić całość do końca. Bo jak słowami opisać człowieka? Jak słowami opisać proces tworzenia? I przede wszystkim jak powiedzieć o tym, co dla nas ważne, aby czytelnik, który ma, być może, inne uwarunkowania życiowe i priorytety, zrozumiał nas i nasze motywacje.

KW. Prace nad książką zaczęły się paradoksalnie od tego, że Zbyszek wymyślił tytuł: "Historie również niepoważne, czyli groch z kapustą". Jeszcze nie było nawet pomysłu, jak książka w ogóle ma wyglądać, ale wiedzieliśmy już, jaki tytuł będzie nosiła. To uzmysłowiło mi, że ta biografia nie może być pompatyczna i napuszona, bo Zbyszek nie jest pomnikiem do wystawiania światu, lecz fajnym, niezwykle inteligentnym artystą, o nieprzeciętnym poczuciu humoru. Dlatego też w książce znalazły się między innymi karykatury Zbigniewa Łapińskiego, wykonane przez Krzysztofa Trzaskę, świetnego artystę malarza, interpretatora poezji Jacka Kaczmarskiego. Udało się Krzysztofowi Trzasce uwypuklić w rysunkach satyrycznych osobowość Zbyszka, jego gesty, mimikę twarzy i tę jego wrażliwość. W Zbyszku "jest" wiele poezji, z czego właśnie wynika tworzenie tak fantastycznej muzyki.

ZŁ. Od Kasi usłyszałem piękne stwierdzenie, że moim językiem jest muzyka. Wcześniej nad tym się nie zastanawiałem, ale tak chyba jest: myślę muzyką, dźwiękami, obrazami, które są w dźwiękach.  Najbardziej przychylną i wdzięczną sztuką do wyrażania wewnętrznych emocji wydała mi się muzyka. W komponowaniu muzyki się wyżywam. Daje mi to olbrzymią radość. Pamiętam, jak Kasia przyszła i zaproponowała pisanie książki o mnie… uznałem to za poroniony pomysł. Pierwsze pytanie, które jej w związku z tym zadałem, brzmiało: "A w ilu tomach?". No bo jakim cudem mogę opowiedzieć ponad 60 lat czynnego życia w jednym tomie książki? To nie jest możliwe; to zadanie ponad siły. Dodatkowo Kasia zadawała takie pytania, które dla mnie były bardzo trudne, ponieważ zawsze staram się odpowiadać rzetelnie, a jak opowiedzieć o uczuciach? . Jak można przelać w słowa coś, co się czuje, co wypełnia całego człowieka? Muzyka to co innego. Ma inne środki wyrazu niż literatura, mnie – bliższe.

TD. Książka momentami jest ekstremalnie szczera.

KW. To książka o człowieku. Zbyszek od razu na początku zaznaczył, że możemy rozmawiać tylko szczerze, do bólu wręcz i po drugie – że nie chce, by była to biografia, oparta na ramach biogramu. Wiem, że osoby, które biorą książkę do ręki, pewnie wolałyby uporządkowaną formę. Szczególnie osoby, które o Zbyszku mało wiedzą. Ale nie ma przecież żadnego człowieka, którego życie byłoby uporządkowane, w pełni zrozumiałe, określone przez jakieś wyznaczone zasady -  to po prostu niemożliwe. Życie zaskakuje i jest nieprzewidywalne, czego najlepszym przykładem jest właśnie życie Zbyszka – człowieka bardzo niesfornego i myślącego po swojemu. To nie oznacza oczywiście, że w książce nie ma żadnych dat – są i można na podstawie wypowiedzi wielu osób ułożyć sobie chronologię Zbyszka życia, stąd nazwałam tę książkę we wstępie biografią polifoniczną. Ale typowego biogramu w książce nie ma.

ZŁ. Nigdy nie przywiązywałem wagi do rzeczy, które dotyczą wszystkich, a już na pewno nie przywiązywałem wagi do dat. Każdy się urodził, każdy kiedyś umrze, a pomiędzy tymi wydarzeniami pokończył jakieś szkoły i pracował zawodowo, po co więc o czymś tak oczywistym pisać książkę? Mnie bardziej interesowały rzeczy głębsze, wewnętrzne, ukazujące motywacje działań, a nie same fakty. W swoim świecie mam tyle pytań i tyle swoich spraw, więc dla mnie ważne jest, skąd biorą się te pytania i dlaczego są dla mnie istotne. Myślenie to chyba jest moja największa wada… :)

TD. Z tego, co mówisz wynika, że mogłeś czegoś dowiedzieć się o sobie dzięki powstaniu tej książki?

ZŁ. Nauczyłem się, że ogromną zaletą zarówno w życiu, jak i przy tworzeniu muzyki, jest rezygnacja z dobrych pomysłów. W muzyce chodzi o to, by aranżacja nie przyćmiła wartości istoty sztuki. Natomiast w życiu – aby nie pogubić się w swoich pragnieniach i zamiarach, ambicjach i celach; aby odnaleźć się w wartościach ważnych, nie ulotnych. Moje uzależnienie od muzyki odrzuca wersję biografii, którą zaproponowała mi Kasia, czyli książki porządkującej różne etapy mojego życia w sposób chronologiczny. Ale to dobrze, ponieważ dzięki temu ta opowieść o moim życiu jest prawdziwsza, bliższa mnie samemu. Typowa biografia jest prostsza w odbiorze, ponieważ ktoś, kto bierze do ręki taką książkę, ma w niej wszystko uporządkowane. Taki plan się nie udał w moim przypadku, dzięki czemu ta książka ma bardziej spontaniczny charakter i chyba rzeczywiście jest prawdziwsza. Takie zresztą były nasze rozmowy: nic w nich nie było zaplanowane.

KW. Wynikało to i ze Zbyszka pracy, i z jego fascynacji, ale również choroby. Powikłania poudarowe i operacja zastawki serca spowodowały, że sami do końca nie wiedzieliśmy, czy uda nam się tę książkę dokończyć. Nie ukrywam, że najbardziej jestem ciekawa, czy osoby, które Zbyszka nie znają, a wezmą ją do ręki, będą miały szansę zobaczenia tego, co ja zobaczyłam w Zbyszku, jego osobowości… czyli po prostu: jakiego Zbyszka zobaczą…? Najtrudniejsze było to, żeby spróbować znaleźć sposób na pokazanie słowami takiego Zbyszka, jakiego ja mogę zobaczyć w życiu. Zbyszek jest dość zamkniętym człowiekiem, bardzo chroni swój świat. Nie wychodzi za często (a jeśli, to robi to niechętnie) poza świat swojej muzyki i swojego domu, gdzie przecież powstaje jego muzyka i tam czuje się najlepiej. Mnie z różnych powodów Zbyszek zaprosił do wspólnego poznawania życia - okazało się, że życia niebanalnego - i nagle zobaczyłam nie tylko bardzo zdolnego kompozytora, ale przede wszystkim człowieka wrażliwego i uważnego na wszystko, co go otacza. Chyba najbardziej ujęło mnie to ostatnie, ponieważ sama nie jestem tak bardzo uważna na wszystko. Wydaje mi się niemożliwe, by żyjąc, mieć oczy dookoła głowy i wszystko traktować tak poważnie. Wiadomo, że siłą rzeczy jednych ludzi traktujemy bardziej poważnie, drugich mniej, jednym poświęcamy mniej a innym więcej czasu. Zbyszek wszystkiemu poświęca bardzo dużą uwagę. Rozmowy, które są w tej książce, były trudne dla niego samego. Książka powstawała "na żywo". Wiele spraw, na które umówiliśmy się, aby o nich porozmawiać, nie zostało zapisanych, ponieważ tylko na początku pisania wydawały mi się one ważne. Później zrozumiałam, że wchodzimy oboje w gąszcz ludzkich pragnień, wątpliwości, pytań, ambicji i namiętności, czego nie da się wsadzić w żaden schemat pytań.

ZŁ. No i w świat muzyki. Rozmowy o muzyce były dla mnie bardzo wyczerpujące, bo jak słowami opowiedzieć o procesie tworzenia? Jak opisać muzykę? Wydawało mi się to i wydaje nadal niemożliwe do zrealizowania.

KW. Książka poświęcona jest w równym stopniu Zbyszka życiu i jego muzyce, o której mówi nie tylko on sama, ale również jego przyjaciele artyści, współtworzący z nim na różnych etapach życia wspólne projekty artystyczne.   Po zakończeniu tej książki, gdy złożyłam ją do wydawnictwa, pomyślałam sobie, że wymaga ona uzupełnienia o rzetelnie zrobioną dyskografię Zbyszka oraz właśnie taki dokumentacyjny opis zrealizowanych i niezrealizowanych projektów.

ZŁ. Pomysłów mam na najbliższe 100 lat!

KW. W samym roku 2015 powstało około 100 nowych kompozycji, układających się w cztery nowe programy muzyczne, dlatego też poważnie rozważam pracę nad biografią artystyczną Zbyszka, która nie będzie grochem z kapustą, tylko dokumentem muzyki i życia Zbyszka. Dokumentacja jest niezbędna. Zbyszek przez całe swoje życie zawodowe nie dbał o to, by jego muzyka była wydawana. W biografii artystycznej na pewno znajdzie się miejsce na uporządkowanie tej twórczości i upamiętnienie jej w formie rzetelnego opisu. Co prawda słowa w książce „nie zagrają”, ale jednak wydawnictwo książkowe daje szansę na trwałą dokumentację. Uważam, że Zbyszkowi to się należy.

TD. Dziękuję Wam za rozmowę.

Rozmawiała: Teresa Drozda.
Spisała: Barbara Radziszewska.

 

Luty 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
6
12
13
20
22
28

Nadchodzące wydarzenia


24
Lut
2017
19:00
24 luty 2017 19:00
Sala kameralna pod Amfiteatrem - Olsztyn, ul. Zamkowa 10
Krystyna Świątecka w recitalu pt. "Nie przechodź obok mnie", który jest owocem [...]
25
Lut
2017
18:00
25 luty 2017 18:00
Centrum Kultury i Promocji - Kraśnik, al. Niepodległości 44
Robert Kasprzycki w koncercie Kasprzycki solo act. Koncert w cyklu Bardograjka.[...]
25
Lut
2017
19:00
25 luty 2017 19:00
Klub Buda - Kraków, ul. Czapskich 2
Album rodzinny to fenomenalny spektakl wykonywany przez artystów z Lubelskiej Federacji Bardów, mający swoją niezwykłą [...]
26
Lut
2017
17:00
Koncert
26 luty 2017 17:00
Teatr im. Adama Mickiewicza - Częstochowa, ul. Kilińskiego 15
Marta Honzatko w koncercie pt. "Nie tylko kobieta". Wśród twórców, których [...]
26
Lut
2017
18:30
26 luty 2017 18:30
Służewski Dom Kultury - Warszawa, ul. Bacha 15
Album rodzinny to fenomenalny spektakl wykonywany przez artystów z Lubelskiej Federacji Bardów, mający swoją niezwykłą treść i historię. Najpierw [...]
 

Wspierane przez iCagenda

Facebook

SFbBox by enter-logic-seo.gr

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2017
Projekt i wykonanie CFTB.PL